PLASTER POCIESZENIA
Na pierwszy rzut oka plaster jest źle skonstruowany. Przy próbie dokładnego cięcia poddają się najostrzejsze nożyczki. Tylko wprawne palce potrafią odkleić białą folię ochronną, która zbyt mocno przylega do tworzywa. I jeszcze ten apteczny zapach… Ale, ale! Wszystkie te wady są nieodzowne. Bo im dłużej mama majstruje i męczy się z tym plastrem („Nie łap za to żółte!”), tym lepiej czuje się dziecko. To właśnie nazywamy opieką.
Plaster Hansaplast firmy Beiersdorf
Projekt nieznanego autora, 1922
Projekt nieznanego autora, 1922






