Nis-Momme Stockmann

Kein Schiff wird kommen (Statek nie przypłynie)

Młody autor otrzymuje zlecenie napisania sztuki o upadku muru berlińskiego. Gdy upadał mur, on sam był jednak dzieckiem, dorastającym z dala od Berlina, na Föhr, jednej z wysp Morza Północnego. Z tematem nie łączy go więc niewiele więcej jak wymagania stawiane mu przez dramaturgów, dyrektorów i korektorów, według których jego sztuka powinna „odtwarzać otaczający świat” i „wytrzymać próbę czasu”.
Bohater ma nadzieję, że niezbędnych wyjaśnień udzieli mu ojciec, dlatego też przybywa do niego na ojczystą wyspę i prowadzi z nim rozmowy o dawnych czasach. Traktuje je jak materiał, nie jest jednak do tego wszystkiego zbytnio przekonany. Zamiast, jak to było w planie, lekko i szybko „sformatować” przeszłość, grzebie w niej, co przynosi nieoczekiwanie gorzkie owoce. Poszukiwania doprowadzają do kryzysu oraz pytań o to, co w nim samym jest prawdziwe i przeżyte, a co wyidealizowane i wystylizowane. „Statek nie przypłynie” to historia młodego mężczyzny, który poszukując politycznego dramatu odkrył tragedię rodzinną.
(Wydawnictwo schaefersphilippen)


„Oczywiście sztuka ta nosi silne autobiograficzne piętno, Stockmann jest bowiem obiecującym młodym dramaturgiem z wyspy Föhr, a w tym sezonie przypuszczalnie jedynym, który zyskał jednomyślną akceptację tak ludzi teatru jak i krytyków. Fakt, iż na początku swej kariery pozwala sobie na nakreślenie stosunkowo pozbawionego iluzji, a momentami zgryźliwego obrazu teatralnego biznesu i swego bohatera, różni się od rzekomego zawodowego harakiri tym, że nie sytuuje on siebie samego na zewnątrz.
Jego autor jest gadułą i zarozumialcem, który swe zwątpienie dotyczące blokady pisarskiej i braku pomysłów, braku dostępu do faktów i skrywanego lenistwa musi pogodzić ze próżnością osobistą i „zawodową”. Całkiem porządny kawałek materiału, z którym Strockmann uporał się, tworząc świetną, wolną od ckliwości farsę. (…)
Talent satyryczny Stockmanna sprawia, iż jego sztuki są bardzo dostępne, satyra wynika jednak z dokładnej obserwacji społecznych bolączek i nie jest celem samym w sobie.”
(Till Briegleb, Mülheimskie Dni Teatru 2010)


„Najpierw wydaje się, że chodzi o absurdalność teatralnego biznesu, który wymaga od młodego autora sztuki o „doniosłym temacie”, która „wytrzyma próbę czasu” i który zarazem lubuje się w świętowaniu jubileuszy takich jak na przykład dwudziesta rocznica upadku muru. Później ów opierający się próbie czasu temat wkrada się jednak do sztuki tylnymi drzwiami, bo „Statek nie przypłynie” traktuje o bezimiennym autorze, który udaje się na swą ojczystą wyspę Föhr, by z braku własnych wspomnień dotyczących okresu przełomu wypytać o nie swego ojca. Przy tej okazji mimochodem ukazana zostaje przepaść pomiędzy zbiorową „wielkoformatową” pamięcią i banalnością codzienności (…).
(…) Ojciec i syn tocząc rozmowy przy piwie, krążą wokół białych plam w ich stosunkach do momentu, gdy na światło dzienne wydobyty zostanie ich prywatny koniec pewnej epoki z roku 1989 czyli choroba psychiczna matki i niewyjaśniona rola, jaką ojciec odegrał w jej śmierci. To tu, po dwóch nadzwyczaj nieudanych przymiarkach do swojego dramatu o upadku muru, syn znajduje wreszcie materiał, który może przetworzyć w poruszające sceny. Wiara Stockmanna w zakorzeniony w codzienności dramatyzm staje się głównym tematem sztuki zarówno na poziomie tekstu jak i poprzez tekst. Wyjątkowe mistrzostwo ujawnia się w pozornie całkowicie prozaicznych dialogach między ojcem i synem, które przy pomocy zwięźle spuentowanych zdań rozrywają historię ich wzajemnych stosunków.”
(Andreas Jüttner, „Theater Heute”, 03/2010)


„Statek nie przypłynie” to nie tyle sztuka teatralna, co raport o jej powstawaniu i zaniechaniu jej tworzenia. Oczywiście jest to też historia rozliczania się z przeszłością, zakończona samowyzwoleniem. Nie przypadkiem „Statek nie przypłynie” został również wyprodukowany jako słuchowisko. Wiele w nim tekstu.
To bogata w puenty, mądrze skonstruowana sztuka, która serwuje na złotej tacy apetycznie przygotowany, podawany fazami język i która raduje w ten sposób zmysły odbiorców. Sceny dialogów są zręcznie wkomponowane w nadrzędne sprawozdanie, jakie zdaje bohater nagrywający na swym dyktafonie niczym dziennikarz każde wrażenie, strzęp myśli i rozmowę oraz wirtuozersko wplatający ich odsłuchiwanie w fabułę sztuki. Mistrzowska gra logiczna rozpisana na fikcję, tego co napisane i realizm, tego co w owym napisanym opowiedziane.”
(Verena Großkreutz, Nachtkritik, 19.02.2010)
Informacje szczegółowe:
Premiera 19.02.2010 Staatstheater Stuttgart (Theater im Depot)
Reżyseria Annette Pullen
Ilość aktorów 1 kobieta, 2 mężczyzn
Prawa autorskie schaefersphilippen Theater und Medien GbR
Gottesweg 56-62
D - 50969 Köln
Telefon: 0221 6777217-0
Telefax: 0221 6777217-9
Mail Symbolbuero@schaersphilippen.de
www.schaefersphilippen.de