Jeśli ktoś pracuje jako asystent reżysera u boku Ruth Berghaus, Einara Schleefa i Roberta Wilsona, to zostaje później albo reżyserem operowym, albo teatralnym. Sebastian Baumgarten łączy te dwie specjalności, ale początki jego kariery różniły się od twórczej drogi takich kolegów po fachu, jak Jossi Wieler, czy też Sebastian Nübling. Baumgarten zaczynał od opery, co wydaje się dość oczywiste, gdyż cała jego edukacja ukierunkowana była na teatr muzyczny i reżyserowanie oper było chyba jego przeznaczeniem. Stosunek tego reżysera do teatru muzycznego jest jednakże równie niezwykły, jak jego droga do teatru słowa. Baumgarten stawia pod znakiem zapytania tradycyjną estetykę operową, a w teatrze szuka tej wolności, której opera się wyrzeka. Także i to bliskie jest duchowi czasu. Poza tym Baumgarten niewątpliwie należy do grona reżyserów-intelektualistów i bardzo mu na tym zależy, aby jego pomysły inscenizacyjne wynikały z rozważania politycznych i historycznych uwarunkowań przedstawianych treści.
Reżyserując, przykładowo, „Egmonta” Goethego w Mannheim, Baumgarten zredukował ten dramat historyczny do głównego nurtu wydarzeń i komentował historyczne uwarunkowania posługując się encyklopedycznymi wstawkami. Ten zabieg przydał klarowności tekstowi Goethego. Akcję powiązaną z dziejami niderlandzkich wojen religijnych w XVI wieku reżyser przeniósł do teraźniejszości – posłużył się w tym celu tekstami Giorgia Agambena, jak również poddał pod dyskusję budzący obawy stan współczesnego demokratycznego aparatu władzy. Baumgarten należy do reżyserów intensywnie ingerujących w tworzywo dramaturgiczne, ale nie jest zwolennikiem teatru dekonstrukcyjnego. Poszukuje polityczno-historycznej refleksji na scenie i stawia na publiczność, która daje się sprowokować do krytycznego myślenia. Hołdując takiej koncepcji niejednokrotnie ściągał na siebie ostrą krytykę. Kiedy pod koniec 2007 roku, na deskach düsseldorfskiego Schauspielhaus, wystawił sceniczną adaptację „Europy” Larsa von Triera, zarzucano mu, iż nie wykorzystał dramatycznego potencjału tego filmu i zaprezentował jedynie „teatr polityczno-krytycznych przypisów”.
Artystyczny życiorys Baumgartena dowodzi, iż reżyser poszukuje takiego tworzywa dramaturgicznego, które pozwala na dużą swobodę inscenizacyjną. Chętnie przy tym adaptuje filmy, których osią są problemy filozoficzne i moralne, i które, jak sam to określa, „zajmują się ciemnymi stronami racjonalizmu”. Oprócz „Epidemii” i „Europy” Larsa von Triera, Baumgarten wystawił przeróbkę sceniczną czwartej części „Dekalogu” Kieślowskiego („Czcij ojca swego i matkę swoją”). Godny uwagi jest również fakt, iż reżyser unika prapremier współczesnych tekstów teatralnych, ale za to tym intensywniej pracuje nad dramatami klasycznymi, przy czym ciągle zajmuje się twórczością Goethego. Na początku sezonu teatralnego 2007/08 wystawił „Fausta” w hanowerskim teatrze Schauspiel – przyjął założenie, iż tekst jest publiczności dobrze znany i zrobił z dramatu coś w rodzaju naukowego seminarium w kabaretowym stylu. W rezultacie powstał „wolnoskojarzeniowy dyskurs Faustowski, który jednak posiadał zmysłową siłę ssącą” („Süddeutsche Zeitung”).
Pewnego razu, w jakimś wywiadzie, Sebastian Baumgarten stwierdził, iż jest zadowolony dopiero wtedy, gdy materiał sceniczny uwalnia się i uniezależnia od tekstu, na którym bazuje. Także i w tym przypadku przemawia przez niego reżyser teatralny, który od czasu do czasu sprzeciwia się ograniczeniom opery i w jednym z ostatnich dokonań reżyserskich połączył obydwa nurty swej twórczej działalności. Mowa tu o teatralnej adaptacji „Toski” w berlińskim teatrze Schaubühne. Baumgarten sięgnął w tym przypadku nie tylko po libretto dzieła Pucciniego, ale również po tekst sztuki teatralnej Victoriena Sardou pt. „La Tosca” i zatarł granice pomiędzy teatrem mówionym i operą. Reżyser będzie zapewne kontynuował tego rodzaju eksperymenty. Pytanie tylko, czy znów kiedyś przyjmie na siebie obowiązki kierownicze, tak, jak to było w Kassel i w Meiningen, gdzie – jako kierownik artystyczny i główny reżyser – był odpowiedzialny zarówno za produkcję teatralną, jak i operową.
Reżyserując, przykładowo, „Egmonta” Goethego w Mannheim, Baumgarten zredukował ten dramat historyczny do głównego nurtu wydarzeń i komentował historyczne uwarunkowania posługując się encyklopedycznymi wstawkami. Ten zabieg przydał klarowności tekstowi Goethego. Akcję powiązaną z dziejami niderlandzkich wojen religijnych w XVI wieku reżyser przeniósł do teraźniejszości – posłużył się w tym celu tekstami Giorgia Agambena, jak również poddał pod dyskusję budzący obawy stan współczesnego demokratycznego aparatu władzy. Baumgarten należy do reżyserów intensywnie ingerujących w tworzywo dramaturgiczne, ale nie jest zwolennikiem teatru dekonstrukcyjnego. Poszukuje polityczno-historycznej refleksji na scenie i stawia na publiczność, która daje się sprowokować do krytycznego myślenia. Hołdując takiej koncepcji niejednokrotnie ściągał na siebie ostrą krytykę. Kiedy pod koniec 2007 roku, na deskach düsseldorfskiego Schauspielhaus, wystawił sceniczną adaptację „Europy” Larsa von Triera, zarzucano mu, iż nie wykorzystał dramatycznego potencjału tego filmu i zaprezentował jedynie „teatr polityczno-krytycznych przypisów”.
Artystyczny życiorys Baumgartena dowodzi, iż reżyser poszukuje takiego tworzywa dramaturgicznego, które pozwala na dużą swobodę inscenizacyjną. Chętnie przy tym adaptuje filmy, których osią są problemy filozoficzne i moralne, i które, jak sam to określa, „zajmują się ciemnymi stronami racjonalizmu”. Oprócz „Epidemii” i „Europy” Larsa von Triera, Baumgarten wystawił przeróbkę sceniczną czwartej części „Dekalogu” Kieślowskiego („Czcij ojca swego i matkę swoją”). Godny uwagi jest również fakt, iż reżyser unika prapremier współczesnych tekstów teatralnych, ale za to tym intensywniej pracuje nad dramatami klasycznymi, przy czym ciągle zajmuje się twórczością Goethego. Na początku sezonu teatralnego 2007/08 wystawił „Fausta” w hanowerskim teatrze Schauspiel – przyjął założenie, iż tekst jest publiczności dobrze znany i zrobił z dramatu coś w rodzaju naukowego seminarium w kabaretowym stylu. W rezultacie powstał „wolnoskojarzeniowy dyskurs Faustowski, który jednak posiadał zmysłową siłę ssącą” („Süddeutsche Zeitung”).
Pewnego razu, w jakimś wywiadzie, Sebastian Baumgarten stwierdził, iż jest zadowolony dopiero wtedy, gdy materiał sceniczny uwalnia się i uniezależnia od tekstu, na którym bazuje. Także i w tym przypadku przemawia przez niego reżyser teatralny, który od czasu do czasu sprzeciwia się ograniczeniom opery i w jednym z ostatnich dokonań reżyserskich połączył obydwa nurty swej twórczej działalności. Mowa tu o teatralnej adaptacji „Toski” w berlińskim teatrze Schaubühne. Baumgarten sięgnął w tym przypadku nie tylko po libretto dzieła Pucciniego, ale również po tekst sztuki teatralnej Victoriena Sardou pt. „La Tosca” i zatarł granice pomiędzy teatrem mówionym i operą. Reżyser będzie zapewne kontynuował tego rodzaju eksperymenty. Pytanie tylko, czy znów kiedyś przyjmie na siebie obowiązki kierownicze, tak, jak to było w Kassel i w Meiningen, gdzie – jako kierownik artystyczny i główny reżyser – był odpowiedzialny zarówno za produkcję teatralną, jak i operową.
Jürgen Berger
Przekład: Tomasz Ch. Fuerst
Przekład: Tomasz Ch. Fuerst










