Dagmara Kraus

* * *


wochen ankern auf rümpfen guter antennen und mein mane ratzt noch
ich hab mir die strümpfe an den teppich genäht, um nicht von hier wegzurennen
die ewigkeit ist die witwe des todes; sie zerrt ein kinntau von bart hinter sich her
sie rodet damit und sie rodet (nicht er, nein, der ist verwirkt)
und klotho klaubt klumpatsch, kaut klumpatsch vor
zum beispiel haselschienen fürs eichhörnchen zufall
es ratscht, mahlt, tratscht, die mienen auf dem kien
wochen ankern auf stümpfen guter antennen
wie die tanne kratzt noch
ich hab mir den kumpf hier am eppich versengt und „da nicht mehr wegzukönnen“
ist noch gar nicht so flimm


* * *


tygodnie kotwiczą na kikutach dobrych anten a moje many jeszcze kimają
przyszłam, przyszyłam pończochy do dywanu żeby stąd nie uciec
wieczność jest wdową śmierci; ciągnie za sobą brodę na linobrodzie
karczuje nią i karczuje (ona, nie śmierć, tamta dokonała żywota)
a kloto klei kluchy najpierw je przeżuwając
na przykład wiórka leszczyny na wypadek wie wiórka
papla, miele, plotkuje, miny skoncentrowane
tygodnie kotwiczą na kikutach dobrych anten
jak drapie jeszcze tamten
osmaliłam sobie czochy na wanie a „że nie da się już czmychnąć”
nie jest jeszcze cale tak śle