Daniel Falb

***

die gletscher schieben alles herum, bringen unordnung in geologische
 
zeugenschaft, hinterlassen schürfwunden im felsgestein.
 
hubschrauberlandeplatz der universität zeigt das signal ihres pulsierens, in der geschichte, 
 
auf das hin ich sinke, dawson’s falter auf meinen beiden augen,
 
dawson’s falter auf meinem mund.
 
im nordöstlich ausgreifenden faltenwurf um den bonneviller see haben sich seit jeher
 
zwei einander feindliche universitäten festgesetzt, deren konstellation
 
sich mit dem eisschild verformte.
 
wie es der zufall will, hat mal die eine, mal die andere die oberhand. an einem
 
dieser tage stiefelte dawson die südseite des lone peak hinauf,
 
und als er die anhöhe passiert hatte, entdeckte er eine neue bohrung
 
oberhalb seines eigenen projekts, das
 
seit der nebraska kaltzeit großen wissenschaftlichen nutzen, und ihm ein erkleckliches einkomen,
 
beschert hatte.
 
 
der eisbohrkern ist ein schönes und rätselhaftes artefakt.
 
das wort der gründung der einen ūni fällt mit dem wort der gründung der naturerscheinungen 
 
in eins, und das wort der gegengründung der anderen
 
ūni fällt mit dem wort der gegengründung der naturerscheinungen 
 
in eins. über lange zeiten fast durchsichtig, zeichnet sich die periode der gründungen
 
im kern als ungefroren bleibende
 
schicht ab, die stinkendes laub und zittrige modrige falter in sich schließt. das große geheimnis,
 
das ewiges eis in sich schließt,
 
ist die entnahme des bohrkerns. als er im herantreten
 
das universitätstattoo an meinem hals erkannte, musste dawson schlucken,
 
und bemühte sich, sein hemd ganz unauffällig zuzuknöpfen, während der puls heftig an seine schläfen
 
pochte. das naturgesetz hinter den
 
erscheinungen, deren erforschung all meine jahre gewidmet waren, 
 
bist du. 


***

lodowce przesuwają wszystko wokół, wprowadzają chaos do świadectw

geologicznych, pozostawiają otarcia w litej skale.

uniwersyteckie lądowisko dla helikopterów ukazuje sygnał ich pulsowania, w historii,

opuszczam się nań, z motylem dawsona na obu oczach,

z motylem dawsona na wargach.

w sięgających daleko na północny wschód fałdach wokół jeziora bonneville od niepamiętnych czasów

usadowione były dwa wrogie sobie uniwersytety, których konfiguracja

zmieniała się wraz z lądolodem.

raz jeden bierze górę, raz drugi, to kwestia przypadku. jednego

z owych dni dawson wmaszerowywał od południowej strony na lone peak

i kiedy minął wzniesienie, spostrzegł nowy odwiert

powyżej własnego projektu, który

od czasów zlodowacenia nebraska przynosił wielkie pożytki nauce, jemu zaś

sowity dochód.
 

rdzeń lodowy jest pięknym i zagadkowym artefaktem.

słowo ustanowienia jednego ūniwerku pokrywa się ze słowem ustanowienia zjawisk

przyrodniczych, zaś słowo kontrustanowienia drugiego

ūniwerku ze słowem kontrustanowienia zjawisk przyrodniczych.

okres ustanawiania, przez długie czasy niemal przezroczysty,

odznacza się w rdzeniu jako stale niezamarznięta

warstwa, zawierająca cuchnące liście i drżące zbutwiałe motyle. wielką tajemnicą,

zawartą w wiecznym lodzie,

jest pobieranie rdzenia. kiedy dawson podszedłszy bliżej

rozpoznał tatuaż uniwersytecki na moim karku, aż się zatchnął,

i z pulsem rozsadzającym mu skronie starał się ukradkiem zapiąć sobie

koszulę. prawem natury u podłoża

zjawisk, na badaniu których strawiłem swoje lata,

jesteś ty.