Jacek Dehnel

Hotel Rzeszów


Voilà ein Thema für die Kunst (soll Thukydides sich
mitsamt der Flotte in der felsigen Bai vor ihm verstecken):
das Weinen der Liebenden im Hotel. Dem dreckigen, wenngleich
nicht kleinen: zehn Etagen Beton, kubikmeterweise Mief,
die über Jahre hier auf diesem Loch in der Erde standen.
Es soll da ein Zentrum für etwas geben. Ein neues und glänzendes.

Aber diese beiden, die kann man nicht gegen andere austauschen,
streichen, dann überschreiben, von Grund auf neu erbauen.
Und von da an werden sie, jeder für sich, einander unverbunden,
durch ihre beiden Leben jene zwei aus dem Hotel schleppen:
die rotznäsigen, tränengeschwollenen Jugendlichen,
in das quadratische, unsaubere Fenster gerahmt,
welche die Alten (wie in einer venezianischen Farce) so lange
zu trennen versuchten, bis sie sie endlich trennten. Sie werden
gehen, fahren, zu Wasser, zu Luft, über die Jahre
mit diesem abgerissenen Haus wie mit einem Splitter im Muskel,
die Unwiderbringlichen, Verlorenen. Oder zumindest der eine
von ihnen.

Hotel Rzeszów


Oto temat dla sztuki (niech się Tukidydes
przed nim schowa, wraz z flotą, w skalistej zatoczce) –
płacz kochanków w hotelu. Brudnym, choć nie małym:
dziesięć pięter betonu, kubiki zaduchu,
które stały przez lata nad tą dziurą w ziemi.
Będzie tam centrum czegoś. Nowe i błyszczące.

Ale tych dwóch się nie da wymienić na innych,
skreślić, potem nadpisać, zbudować od podstaw.
I odtąd będą nieśli, osobno, przez życia,
niezwiązane ze sobą, tamtych dwóch z hotelu:
zasmarkanych, spuchniętych od łez nastolatków
objętych w kwadratowym, niedomytym oknie,
których starcy (jak z farsy weneckiej) tak długo
rozdzielali aż w końcu rozdzielili. Będą
szli, jechali, płynęli, lecieli przez lata
z tym zburzonym budynkiem jak z odłamkiem w mięśniu,
bezpowrotni, straceni. Czy przynajmniej jeden
z nich.

Warschau, 2 IV 2009
(Aus dem Band Ekran kontrolny [Kontrollbildschirm], Biuro Literackie 2009)

Tekst nawiązuje do wiersza „Dlaczego klasycy?“ Zbigniewa Herberta, który przeciwstawia powściągliwość Tukidydesa i usprawiedliwienia dzisiejszych wojskowych, kończąc: „jeśli tematem sztuki / będzie dzbanek rozbity / mała rozbita dusza / z wielkim żalem nad sobą // to co po nas zostanie / będzie jak płacz kochanków / w małym brudnym hotelu / kiedy świtają tapety“
[Komentarz autora]