Jacek Podsiadło

* * *

Im Morgengrauen wurde auf der Treppe ein Pantoffel gefunden.
Stilisten ziselieren die bleiche Schönheit ihrer Modelkunden. 
Hobeln an der Ferse, sägen an der Achsel. Stiefmütterlich behandeln
sie Pobacken, straffen den Busen. Hier Puder. Da eine Creme aus Mandeln.
 
Im Morgengrauen stehe ich am Fenster. Mein Sohn im Schlafanzug, getupft,
fuhr schon den Rechner hoch, ich höre wie er begeistert herum hüpft.
„Ich bin in einer Monsterhöhle und muss Rätsel lösen!“
Die Sonne scheint durch die Gardinen, mein ganzer Körper will nur dösen.
 
Im Morgengrauen bin ich bloß ein Hirngespinst des alten Winters,
ein doppelter Boden im Fluss, im Roman, ein Refrain: „I can boogie“, ein Vers
aus dem Radio hinter der Wand, dem Mund einer längst vergessenen Frau.
Was für zarte Füße. Alles passt genau.
                                                          
Im Morgengrauen kehrt der Friedhofsmischling zu seinem Schatten zurück.
Ein Gute-Nacht-Märchen probiert neue Enden an, immer wieder, wie verrückt.
Im Morgengrauen sehe ich mein eigenes Kind in neuem Licht.
„Papa, ich hab nur noch dieses eine Leben übrig, und sonst nichts.”

Przekład: Karolina Golimowska & Alexander Gumz
 

* * *

O świcie znaleziono na schodach pantofelek.
Styliści cyzelują trupie piękno modelek.
Tną piętę, piłują pachę, traktują po macoszemu
pośladki, stroszą biust. Tutaj pudru. Tam kremu. 

O świcie staję w oknie. Synek w pidżamce w grochy
już uruchomił komputer, słyszę achy i ochy.
"Jestem w jaskini potwora! Zadaje mi zagadki!".
Słońce prześwietla firankę, całe ciało mam w kwiatki. 

O świcie jestem ledwie mrzonką marzanny, drugim
dnem rzeki i powieści, refrenem "I can boogie"
w radiu za ścianą, w ustach dwu zapomnianych gwiazd.
Ma takie drobne stopy. Wszystko pasuje w sam raz. 

O świcie cmentarny mieszaniec wraca do swego cienia.
Wieczorna bajka przymierza nowe zakończenia.
I własne dziecko widzę w nowym świetle o świcie.
"Tato, zostało mi tylko jedno, ostatnie życie"
 
Aus dem Band Kra, 2005