Jacek Podsiadło

Raum und Achse

Ein Eierkuchen, flach, geschmückt mit Reif,       
die hässlichen Häuser der Neureichen, Zäune,
lauter undankbare Räume. Einen halben Kilometer weiter
fängt die Stadt an, mit Kirchenmasten und Polizeiwachen,
muffig, eine Kreuzung aus Marder und Peep-Show,
in der sich eine tapfere Russin an der Stange dreht
wie ein Quam um die Weltachse. Manche gehen
die fünfhundert Meter zu Fuß, Fahrkarten innerhalb der Stadtgrenzen
sind 6o Groschen billiger. Sparpilgerfahrten. Und meine Rechnungen?
Haben mich enttäuscht. Nicht hier, nicht so
wollte ich leben. Fliehen, mit einer Papierkugel am Bein, fliehen
über Zäune, durch Wasser, durch Licht,
durch die Gosse (seit ein paar Tagen abwechselnd
Sonne und Schnee). Vorm Fenster hinterlässt ein Vagabund
einen schiefen Stich aus Spuren, macht große Schritte, meidet Pfützen, kommt nicht
in Frage.

Przekład: Karolina Golimowska & Alexander Gumz
 

Przestrzeń i oś

Równinny naleśnik okraszony szronem,
brzydkie domiszcza dorobkiewiczów, płoty,
żadnych wdzięcznych przestrzeni. Pół kilometra dalej
zaczyna się miasto z masztami kościołów, posterunkami policji
o wnętrzach zatęchłych jak mieszanka kun i peep-showem, w którym
dzielna Rosjanka okręca się wokół rurki
jak quam wokół Osi Świata. Niektórzy idą pieszo
tych pięćset metrów, bilety w granicach miasta są tańsze
o 60 groszy, oszczędnościowe pielgrzymki. A moje rachunki?
Zawiodły mnie. Nie tu i nie tak
miałem żyć. Uciekać, z papierową kulą u stóp, uciekać
przez płoty, poprzez wodę, przez światło
i przez ściek (od kilku dni na przemian
słońce i śnieg). Włóczykij za oknem zostawia
nierówny ścieg śladów, kroki stawia duże, omija kałuże, nie wchodzi
w rachubę.
 
(z tomu Pod światło, 2012)