Tomasz Różycki

Gouverneurspalast


                                                      Für J.P.

Als ich zu schreiben anfing, konnte ich nicht ahnen,
wofür ich mich entscheide, wieviel man damit verdient
und daß ich in so kurzer Zeit reich werde
und sofort alles bekomme, was ich mir wünsche.

Ich bekomme die Frauen, von denen ich träume,
und auch alle Städte, ich fahre in Urlaub,
Sommer wie Winter, wohin ich nur will,
wo auf der Karte der Finger landet, ohne Gepäck,

unbekleidet direkt aus dem Bett. Ich ziehe in eine
Fischerhütte in Griechenland, und jemand besorgt
für mich Wein und Oliven. Und zwar jeden Tag.
Und jeden Tag mehrt sich mein Reichtum,

jeden Tag kaufe ich Schokolade und Butter
und lasse sie liegen, weil ich nicht hungrig bin.

Übersetzung: Bernhard Hartmann
 

Dom gubernatora


                                               Dla J.P.


Kiedy zacząłem pisać, wcale nie wiedziałem,
co naprawdę wybieram, ile za to płacą
i że w tak krótkim czasie stanę się bogaty,
i jeśli czegoś zechcę, zaraz to dostanę.

Moje będą kobiety, o jakich zamarzę,
i moje wszystkie miasta, pojadę na wczasy,
gdziekolwiek tylko zechcę, zimą albo latem,
tam, gdzie wskażę na mapie, bez żadnych bagaży,

prosto z łóżka, bez spodni. Zamieszkam na skale
w rybackim domku w Grecji, i ktoś się postara
o wino i oliwki. I tak będzie co dnia.
I codziennie fortuna moja będzie wzrastać,

i co dzień nakupuję czekolady, masła,
i to będzie tak leżeć, bo nie będę głodny.
 
(aus dem Band Kolonie [Kolonien], 2006)