Na skróty:
Przejdź bezpośrednio do treści (Alt 1)Przejdź bezpośrednio do podmenu (Alt 3)Przejdź bezpośrednio do menu głownego (Alt 2)

Miłosz Wiatrowski
Zafałszowane wspomnienia

Ilustracja: Zafałszowane wspomnienia
© Polityka Insight

Salvador Dali twierdził, że „różnica między prawdziwymi a zafałszowanymi wspomnieniami jest taka, jak w przypadku biżuterii: to fałszywe klejnoty wyglądają na prawdziwe, bardziej błyszczą”. W ciągu ostatnich lat fałszywe stwierdzenia i oparte na nich inicjatywy polityczne znajdują szerokie poparcie wśród wyborców, co zdaje się potwierdzać słowa hiszpańskiego surrealisty. W czym tkwi tajemnica popularności postprawdy? Czy istnieje związek między tym, że fałszywe wspomnienia często zdają się nam prawdziwe a naszą podatnością na przyjmowanie kłamstw w życiu społecznym i politycznym?

Miłosz Wiatrowski, Yale University

Pamięć bywa zawodna nie tylko w zakresie tego, o czym zapomnieliśmy, ale również w odniesieniu do rzeczy, które myślimy, że pamiętamy. Podstawą jednego z najpopularniejszych eksperymentów psychologicznych dotyczących pamięci jest paradygmat list słów skojarzonych, zwany również paradygmatem Deese–Roediger–McDermott w uznaniu dla trójki psychologów, którzy zaprojektowali (Deese) i spopularyzowali (Roediger i McDermott) procedurę. Uczestnicy słyszą listę słów związanych ze sobą, np. łóżko, odpoczynek, drzemka i chrapanie. Następnie są proszeni o powtórzenie wszystkich, które zapamiętali. Na tym etapie eksperymentu większość uczestników przypomina sobie nie tylko wymienione słowa, ale też inne, związane z tematem, mimo że nie znalazły się na podanej liście. Gdy prowadzący eksperyment pytają o dodane słowa, wielu spośród uczestników jest przekonana, że słyszeli je na liście, co dowodzi istnienia fałszywego wspomnienia.

Nie tylko posiadamy fałszywe wspomnienia, ale też można je nam zasugerować i przekazać.

Dalsze eksperymenty w dziedzinie pamięci i kognitywistyki pokazały, że nie tylko posiadamy fałszywe wspomnienia, ale też można je nam zasugerować i przekazać. Seria badań prowadzonych w latach 90. przez Elizabeth Loftus pokazała, że w obliczu sugestii ze strony bliskich 20-30% uczestników nie tylko przyznaje, że wmawiane im nieprawdziwe wydarzenia z okresu dojrzewania miały miejsce, ale są gotowi dodać „z pamięci” wspomnienia związane z nimi. Po otrzymaniu informacji, że jedno spośród wydarzeń było fałszywe, ci uczestnicy, którzy dzielili się dodatkowymi informacjami na temat sfabrykowanego wspomnienia, wskazywali jedno z faktycznych zdarzeń z własnego dzieciństwa jako nieprawdziwe.

Siła sugestii jest tak duża, że nawet gdy dowiemy się, że była ona nieprawdziwa, obstajemy przy nabytych wspomnieniach. W eksperymencie przeprowadzonym w 2011 r. na Weizmann Institute of Science w Rehovot w Izraelu, uczestnicy oglądali film w pięcioosobowej grupie, a następnie w interwałach kilkudniowych byli proszeni o odpowiedzi na pytania dotyczące fabuły oraz tego, jak bardzo pewni są poprawności swoich wspomnień. Za pierwszym razem odpowiadali z pamięci, lecz przy drugim podejściu przed odpowiedzią każdy uczestnik został skonfrontowany z rzekomymi odpowiedziami innych uczestników. W obliczu błędnej sugestii ze strony domniemanych współtowarzyszy, 70% odpowiadających uległo presji grupy. Podczas trzeciej próby, gdy uczestnicy zostali poinformowani, że pokazane im uprzednio „odpowiedzi” innych były tak naprawdę sfabrykowane, tylko 60% spośród nich wróciło do swoich pierwszych, poprawnych wspomnień z filmu. Nasze umysły są zarówno otwarte na przyjmowanie jako własnych wspomnień wydarzeń, które nie miały miejsca, jak i na wymazanie oraz zmianę istniejących wspomnień na rzecz cudzych i fałszywych.

Nasze umysły są zarówno otwarte na przyjmowanie jako własnych wspomnień wydarzeń, które nie miały miejsca, jak i na wymazanie oraz zmianę istniejących wspomnień na rzecz cudzych i fałszywych.

W obu przypadkach kluczem jest poczucie przynależności do wspólnoty z autorami przekazu sprzecznego z naszymi wspomnieniami. Naturalnym elementem formułowania wspomnień jest zapominanie wywoływane przypominaniem – proces, w którym poprzez przypominanie sobie elementów wydarzenia z przeszłości, zapominamy nieprzywołane części tego samego doświadczenia. Eksperyment przeprowadzony na studentach uniwersytetu Princeton w 2015 r. [15] pokazał, że w tworzeniu wspólnych wspomnień grupowych opartych o narrację prowadzoną przez inną osobę, proces wspólnego zapominania wywołanego przypominaniem ma miejsce, jeśli postrzegamy rozmówcę za należącego do naszej grupy społecznej. W innych wypadkach zostajemy przy własnych wspomnieniach.
           
Z eksperymentów wynika, że wielu z nas przyjmuje fałszywe opowieści jako prawdziwe wspomnienia, a także wyrzeka się pod wpływem grupy swojej pamięci dotyczącej wydarzeń, w których uczestniczyliśmy i obrazów, które widzieliśmy na własne oczy. Trudno się więc dziwić, że przyjmujemy fałszywą narrację dotyczącą wydarzeń politycznych i historycznych, często dziejących się na marginesie naszej kognitywnej uwagi. Skoro nasza skłonność do wiary w nieprawdę jest spowodowana naturalnymi procesami zachodzącymi w ludzkiej pamięci, to jak wyjaśnić nasilenie problemu w ostatnich latach?

Chętniej wierzymy w rzeczy, z którymi się zgadzamy, a najbardziej przekonują nas własne argumenty.

Rewolucja technologiczna i dramatyczny wzrost roli mediów społecznościowych doprowadziły do pomnożenia źródeł informacji i postępującego podziału społeczeństwa na bańki informacyjne. Podział jest również wynikiem naturalnego procesu nazywanego przez kognitywistów efektem potwierdzenia – chętniej wierzymy w rzeczy, z którymi się zgadzamy, a najbardziej przekonują nas własne argumenty. W świecie szerokiej wspólnoty istniało jednak miejsce na skonfrontowanie się z innymi przekonaniami i wytwarzanie się pamięci zbiorowej nawet wokół bolesnych prawd. W rzeczywistości tożsamościowych baniek komunikacyjnych, w której wiedzę o świecie czerpiemy z portali społecznościowych i grup o coraz mocniej spolaryzowanym profilu ideologicznym, łatwiej niż kiedykolwiek jest znaleźć innych myślących podobnie do nas i uznać ich za jedynych przedstawicieli naszej małej grupy społecznej. To pozwala na odrzucenie wszystkich informacji z zewnątrz i jednoczesne daleko idące otwarcie się na przyjmowanie zafałszowanych wspomnień od innych członków wąskiej wspólnoty.