Wolf Erlbruch Świat z perspektywy Wuppertalu

„Das Bärenwunder“
„Das Bärenwunder“ | Foto (fragment): © Peter Hammer Verlag GmbH

Ilustrowane książki Wolfa Erlbrucha zachwycają na całym świecie dzieci i dorosłych, zapewne dlatego, że ten wybitny rysownik poważnie traktuje uprawianą przez siebie gałąź sztuki. Właśnie wyróżniono go nagrodą Astrid Lindgren Memorial Award.

Wolf Erlbruch Wolf Erlbruch | Foto (fragment): © Françoise Saur Wolfa Erlbrucha wyniosła reklama i jego sztuka. W fakcie, że zyskał sławę przede wszystkim jako ilustrator książek, można dostrzec wynik konsekwencji: spotkała się tu reklama skierowana do czytelnika z ambicjami estetycznymi artysty, który serio traktuje swój fach. A Erlbruch traktuje go bardzo serio. Otrzymał już zresztą najwyższe nagrody w swojej dziedzinie, poczynając od Deutscher Jugendbuchpreis, poprzez Gutenberg Preis, trzykrotnie Silberner Griffel a kończąc na wspomnianej wyżej Astrid Lindgren Memorial Award, najwyżej na świecie dotowanej nagrodzie w dziedzinie książki dziecięcej, którą został uhonorowany w 2017 roku jako pierwszy z Niemców. 




Przekłady na ponad trzydzieści języków

Erlbruch – ilustrator, traktuje swe zajęcie tak poważnie, że w 1997 roku zrezygnował ze swej pierwszej profesury w Fachhochschule w Düsseldorfie, gdzie nauczał ilustrowania książek, gdy powołano go na uniwersytet w Wuppertalu. Nie chodziło o większy splendor ani o fakt, że Wuppertal jest jego miastem rodzinnym. Nęciła go możliwość nauczania studentów sztuki, nie tylko sztuki ilustrowania, ponieważ nie chciał stale powtarzać tego, co robił zawodowo od ponad dwudziestu lat.  Był nie tylko jednym z najbardziej znanych niemieckich grafików od reklamy; jego rysunek kreta w okularach o cienkich metalowych oprawkach kojarzony odtąd z Deutsche Bahn AG zrobił furorę na plakatach i w ogłoszeniach kolei niemieckiej, bo w sposób niepozbawiony subtelnego humoru rozładowywał irytację  pasażerów wywołaną ciągłymi pracami remontowymi na różnych odcinkach torów kolei niemieckiej. Nie, Erlbruch zilustrował w 1989 roku jedną z najbardziej znanych na świecie książek. Jedną z występujących w niej postaci był znowu kret w okularkach. Opowieść autorstwa Wernera Holzwartha Vom kleinen Maulwurf, der wissen wollte, wer ihm auf den Kopf gemacht hatte przełożono wkrótce na ponad trzydzieści języków. Przyniosła ona sławę Erlbruchowi i jego graficznemu stylowi. A przy tym była to dopiero druga z ilustrowanych przez niego książek.
 
Pierwsza ilustrowana książka Erlbrucha ukazała się w 1985 roku. Oparta była ona na niepublikowanym dotąd w Niemczech tekście pochodzącego z Ghany, lecz żyjącego potem w Ameryce Jamesa Aggreya (1875-1927). W Der Adler, der nicht fliegen wollte Aggrey opowiadał afrykańską legendę z moralnym przesłaniem. Teraz miała ona zostać przełożona i zilustrowana w programie wydawnictwa Peter Hammer Verlag specjalizującego się w literaturze egzotycznej. Ponieważ wydawnictwo to ma swoją siedzibę w Wuppertalu, na ilustratora książki  doradzono mieszkającego w tym mieście Erlbrucha. Po tej pierwszej publikacji zadzierzgnęła się trwająca do dziś współpraca rysownika z tym wydawnictwem, która objęła nie tylko ilustracje książkowe, ale też coroczne projektowanie ściennego kalendarza dziecięcego. Kalendarze wychodziły spod ręki Erlbrucha przez  ponad dwadzieścia lat. Na rok 2018 zadanie to przejmie po raz pierwszy syn Erlbrucha, Leonhard, który zawodowo poszedł w ślady ojca. 

Brak przywiązania do jednego stylu

Praca nad projektowaniem kalendarzy uchroniła artystę od pozostania na zawsze przy stylu, w jakim narysował swego słynnego kreta w okularach. Pierwsze książki z własnym tekstem i ilustracjami – Die fürchterlichen Fünf, Leonhard i Das Bärenwunder (pierwszą z tych książek wydało w Polsce wydawnictwo Hokus-Pokus pt. Straszna piątka, 2005, w przekładzie Łukasza Żebrowskiego]) które ukazały się  na początku lat dziewięćdziesiątych, utrzymane były jeszcze całkowicie w tym początkowym stylu. Potem – nie bez wpływu, jaki wynikł z faktu, że będąc profesorem, prowadził zajęcia ze sztuki – Erlbruch zdecydował się na technikę kolażu jako swój znak firmowy. W technice tej łączył  najróżniejsze rodzaje papieru i arkuszy wzorniczych. Tworzone postacie  powstawały przez wycinanie z papieru płaskich figurek i umieszczanie ich na wybranym tle (Legetechnik), nie były rysowane. Głównym narzędziem pracy artysty przestał być ołówek, a stały się nim nożyczki. Erlbruch uzupełniał jednak swoje kolaże rysunkami i zasada łączenia różnych środków wyrazu stała się jego nowym wyróżnikiem. 
 
Ilustrator najpełniej wypowiedział się w swej nowej technice w Ente, Tod und Tulpe, jego drugiej, gdy chodzi o sukces, książce w pełni autorskiej. Temat śmierci, który w niej poruszył, był zupełnym novum w niemieckiej literaturze dla dzieci. Również jego książki oparte na motywach zaczerpniętych z twórczości takich pisarzy jak Goethe, Gottfried Benn, Karl-Philipp Moritz czy James Joyce łagodnie łamały tabu panujące dotychczas w tej dziedzinie. Niekiedy trudno rozstrzygnąć, czy Erlbruch tworzy dla dzieci, czy dla dorosłych. Pewne jest, że obie grupy odbiorców czują wdzięczność, obcując z jego książkami. 
 
W minionych latach artysta ograniczył swoją aktywność jako ilustrator. Zaangażował się w fundację, którą powołał w swym domu a której celem jest ochrona jego dorobku. Jego fundacja oferuje też przybywającym tam badaczom możliwość pracy i zatrzymania się. Ponieważ Erlbruch –  rysownik i ilustrator  jest najbardziej znanym w świecie przedstawicielem kierunku, jaki stworzył, fundacja w Wuppertalu nie narzeka na brak odwiedzin. Na jego nowe książki czeka cały świat.