Daniel Falb

***

ustrzelonej maszyny, znajdującej się wciąż na polanie, całymi dniami nikt nie zabiera.

rzut oka na nienastawiony zegarek. żadnej sfory beagle’i na horyzoncie. bo maszyna

nie wydziela żadnego zapachu. kiedy nadchodzą takie złe wieści, wynajduje się jakąś

starą fotkę, na której smutno wyglądam.

zdobienia z klonu rosną ku maszynie drowi alzheimerowi,

luźno w pomieszczeniu, strużyny

z całego ołówka, pozostałe po nowej gumce do mazania

kruszki, wałeczki: jeśli zostaną wrzucone do nowiutkiego kosza na papiery,

niezwłocznie się je wyjmuje, a kosz czyści.

mapa zabarwiona na czerwienie przeróżnej intensywności nie ukazuje niczego stałego, tylko

to co się teraz porusza. jakby na niczym,

na zaśnieżonej plandece odbywa się ruch samochodowy, auta podążające swoim torem,

niewidoczne na parkingu.

niewidoczna maszyna dr,

rozpoznawalna jedynie po progresującej snycerce, kwiatach z klonowego drewna. chcemy ją

żywą czy martwą? nie da się tego rozstrzygnąć, bo ruch to życie.

w bezwietrzny dzień wypuścimy cztery balony na ogrzane powietrze, będziemy sobie

– na niebotycznych wysokościach –

przesyłać lusterkami krótkie wiadomości

wzgl. pozdrowienia.
 

***

die erlegte maschine wird, noch auf der lichtung befindlich, tagelang nicht abgeholt.
 
der blick auf die ungestellte uhr. kein rudel von beagles nähert sich. denn
 
sie verströmt keinen geruch. tritt eine so schlechte nachricht ein, wird ein altes foto von mir
 
rausgesucht, auf dem isch traurig aussehe.
 
schnitzereien aus ahorn wachsen der maschine dr. alzheimer entgegen,
 
locker im raum, der spitzabfall
 
eines ganzen bleistifts, die von einem neuen radiergummi
 
übrig bleibenden krümel, röllchen: wirft man dies in den ganz neuen papierkorb, wird es
 
unverzüglich rausgeholt und der korb
 
gereinigt.
 
die in verschiedenen intensitäten von rot eingefärbte karte zeigt nichts bleibendes, sondern,
 
was sich jetzt bewegt. wie auf nichts,
 
auf schneebedeckter plane, findet der autoverkehr statt, die ihre bahn ziehenden autos,
 
unsichtbar auf dem parkplatz.
 
unsichtbare maschine dr.,
 
erkennbar allein an den progredierenden schnitzereien, blüten aus ahorn-holz. wollen wir sie
 
tot oder lebendig? das ist unentscheidbar, denn bewegung ist leben.
 
an einem windstillen tag lassen wir vier heißluftballons steigen, übermitteln uns
 
– in luftigen höhen –
 
per handspiegel kurze nachrichten
 
bzw. grüße.