Michał Sobol

O stanie wyjątkowym

W pierwszych, nadzwyczaj ponurych dniach stanu wyjątkowego
pan Orkusz wspominał, że tuż przed wojną ich dowódca
jednostki, która stacjonowała w jednym z najdalszych
zakątków kraju, prawie zupełnie odcięta od zewnętrznego
świata, nie tylko krnąbrnych żołnierzy skazywał
za drobne przewinienia na kilka dni aresztu, ale też
będący na wyposażeniu armii lampowy odbiornik radiowy,
z którego pewnego dnia pod wpływem chwilowego spięcia
w instalacji zaczęła nagle rozbrzmiewać nie ludzka mowa, lecz
trudny do zniesienia, niezrozumiały jazgot, a nawet udzielał
nagany wysłużonym od nieustannych prac porządkowych
bezzębnym grabiom, gdyż uporczywie gubiły pierwsze
opadłe liście, i tylko nieliczni, zapewniał pan Orkusz, połączeni
ze światem przedmiotów martwych wyjątkowo silnymi więzami
dopatrywali się w tym bezsensownym, na pierwszy rzut
oka, postępowaniu, nie oznak szaleństwa, ale głębszej czułości.

Über den Ausnahmezustand

In den ersten, überaus düsteren Tagen des Ausnahmezustands
erinnerte sich Herr Orkusz, dass kurz vor Kriegsbeginn
der Kommandeur ihrer Einheit, die in einer der entlegensten
Ecken des Landes stationiert war, fast ohne jede Verbindung
zur Außenwelt, nicht nur ungehorsame Soldaten für kleine
Vergehen zu einigen Tagen Arrest verdonnerte, sondern auch
den zur Armeeausstattung gehörenden Röhrenempfänger,
aus dem eines Tages aufgrund eines Kurzschlusses
statt menschlicher Stimmen plötzlich nur noch kaum erträglicher
unverständlicher Lärm ertönte, und der selbst die von den
unaufhörlichen Aufräumarbeiten abgenutzten, zahnlosen
Harken tadelte, weil sie ständig die ersten gefallenen
Blätter verloren, und nur einige Wenige, so Herr Orkusz, die
der Welt der toten Objekte sehr eng verbunden waren, sahen
in diesem auf den ersten Blick sinnlosen Vorgehen
kein Zeichen von Wahn, sondern von tieferer Zuneigung.