Moja chuda siostra Zabójczo doskonała

Kadr z filmu „Moja chuda siostra“
© Camino Filmverleih, mat. prasowe

Chociaż centralnym tematem filmu Moja chuda siostra pozostają anoreksja i bulimia tytułowej bohaterki, równie niepokojące rzeczy toczą się tu na drugim planie. I wcale nie chodzi o dysfunkcyjnych rodziców.

Katja (Amy Diamond) jest idealna. Prześliczna, szczupła i bardzo utalentowana – oprócz chodzenia do „normalnej“ szkoły, uczęszcza też na treningi jazdy figurowej na lodzie i wiele wskazuje na to, że sportowa kariera stoi przed nią otworem. W porównaniu z Katją jej młodsza siostra Stella (Rebecka Josephson) to brzydkie kaczątko: pulchniutka, niezgrabna, z urodą też na bakier. Nic więc dziwnego, że w starszą siostrę jest wpatrzona jak w obrazek. I z całego serca jej... nienawidzi. Chociaż „nienawidzi“ to jednak zbyt nieprecyzyjne określenie. Znacznie bardziej pasuje tu niemieckie określenie „hassliebe“, czyli miks miłości i nienawiści, który ani nie niweluje, ani nawet nie osłabia żadnego z uczuć. Miłość i nienawiść w takim przypadku koegzystują ze sobą wręcz wybornie, a nawet, poniekąd, nakręcają się nawzajem. Tak też jest w przypadku Stelli: kocha Katję, wierzy bez zastrzeżeń w każde słowo jakie pada z jej ust, też chodzi na łyżwy (!), a równocześnie aż skręca ją z zazdrości. Przy czym, co warto podkreślić, owa zazdrość nie dotyczy tylko wyglądu i talentów starszej siostry, a obejmuje całokształt jej życia. Włączając w to także – a może przede wszystkim – przystojnego trenera łyżwiarstwa...

 

Jak całkowicie zniknąć

Choroba Katji, w kontekście sportu, który uprawia, na pierwszy rzut oka może się wydawać czymś w rodzaju „choroby zawodowej“. Istnieje wszak całkiem sporo profesji, w których waga przesądza o zwycięstwie bądź porażce (by wymienić balet i wspinaczkę), a ryzykiem zaburzeń odżywiania zagrożone są nie tylko kobiety ale i mężczyźni. W przypadku Mojej chudej siostry chyba jednak chodzi o coś więcej. Trudno się oprzeć wrażeniu, że przebywaniu w „polu siłowym“ tak intensywnych, negatywnych uczuć, musi z czasem wywołać jakąś reakcję. I Katja reaguje. Z jednej strony robi wszystko, by było jej jak najmniej – w dosłownym tego słowa znaczeniu, z drugiej staje się agresywna wobec siostry: krzyczy na nią, wybucha bez wyraźnego powodu. Jest jej źle, nawet bardzo źle, ale chyba nie do końca zdaje sobie sprawę z jakiego powodu. Od typowych anorektyczek, które do głodzenia się podchodzą metodycznie, a spadki wagi notują w specjalnych tabelkach, różni ją to, że przede wszystkim się miota. W jej przypadku choroba jest nie tylko formą dążenia do perfekcji, ale także wyrazem dusznej atmosfery panującej w domu, której zapracowani rodzice nie dostrzegają. Żeby było jasne – nie mamy tu do czynienia z żadną patologią. Rodzice Katji i Stelli, owszem, są dość mocno zajęci zawodowo, ale dbają o to, by cała czwórka zawsze spotkała się wieczorem przy wspólnym posiłku, a od wizyty w dobrej restauracji przy okazji urodzin nie ma żadnego usprawiedliwienia. W sumie stanowią całkiem przyzwoitych i małżonków, i rodziców. Niestety, nie uczą swoich córek jednej z najważniejszych umiejętności w życiu dorosłego człowieka – jak radzić sobie z negatywnymi emocjami. Pytanie tylko, czy można mieć do nich o to pretensję?
 

Nie ma złych ludzi?

W pierwszej chwili mamy ochotę odpowiedzieć: tak, owszem. W drugiej – nie jest to tak oczywiste. Przeciwnie. Rodzice Katji i Stelli zachowują się wręcz wzorcowo podczas kłótni między dziewczynami: nie krzyczą, nie eskalują konfliktu, starają się rozmawiać z obiema córkami. Tyle, że problem nie znika. Od rozmowy, nawet całkiem długiej i szczerej, jedna z sióstr nie przestanie być zazdrosna o drugą. Tutaj potrzebne są inne rozwiązania. Tylko jakie?
Można powiedzieć – i nie będzie w tych słowach nadużycia – że jednym z tabu zachodniej cywilizacji jest agresja. Jej manifestowanie wiąże się z represjami, zaś społecznie akceptowalnych, a zwłaszcza kulturalnych form na jej skanalizowanie brakuje. Zresztą nie chodzi wyłącznie o agresję, ale także o negatywne emocje w ogóle: gniew, nienawiść, zawiść, etc. W momencie, gdy się pojawiają, kulturalna osoba staje się bezradna, nie posiada narzędzi, by się z nimi skutecznie i mądrze rozprawić. Co ciekawe, dotyczy to zarówno osób, do których te emocje są kierowane, jak i osób, którymi owe emocje miotają. Film Moja chuda siostra pokazuje to całkiem trafnie.

 

Moja chuda siostra (Min lilla syster)

Niemcy / Szwecja 2015
reż. Sanna Lenken
dystryb. Vivarto
premiera polska 23 października 2015