Analiza wyborcza Wybory w Niemczech 2017

Wybory
© Tymek Piotrowski

Wybory do Bundestagu dziewiętnastej kadencji odbędą się 24 września 2017 roku. 61,5 miliona osób uprawnionych do głosowania będzie mogło oddać dwa głosy – jeden na kandydata, a drugi na partię.  Po czterech trudnych latach w polityce światowej stawką w tych wyborach jest ponowny wybór Angeli Merkel z chrześcijańsko-demokratycznej partii CDU. Czy po raz czwarty odniesie sukces i zostanie kanclerzem? Czy mimo niskich notowań w sondażach wygra jej rywal Martin Schulz – kandydat socjaldemokratycznej partii SPD?

W ciągu ostatnich lat Niemcy przyjęły milion uchodźców. Po wyborach przekonamy się więc także o tym, jak naród ocenia tę polityczną decyzję. Z badań opinii publicznej wynika także, że partia nacjonalistyczna po raz pierwszy ma szansę na wejście do Parlamentu. Mimo tego zagrożenia ogólna sytuacja w kraju jest stabilna – bezrobocie pozostaje niskie, a wyniki gospodarcze dobre. Te czynniki wskazują na to, że rządząca obecnie CDU może znów stać się największą siłą w Parlamencie.

Jakie są tematy kampanii wyborczej?

Obie największe partie CDU/CSU i SPD przez ostatnie cztery lata rządziły w koalicji. Dlatego każdej z nich trudno jest politycznie odróżnić się od konkurenta. Wszystkie ustawy były zatwierdzane wspólnie. Ponadto napływ uchodźców znacząco zmniejszył się po zawarciu porozumienia z Turcją, co przyczyniło się do uspokojenia trwającej przez pewien czas napiętej sytuacji społecznej w Niemczech. Temat uchodźców nie jest aktualnie tak istotny, jak przypuszczano na podstawie licznych badań opinii publicznej. Dyskusje dotyczą raczej redystrybucji dochodów, reformy podatków czy relacji z partnerami w Europie oraz ze Stanami Zjednoczonymi. Ta kampania wyborcza przebiega spokojnie. Jednym z głównych tematów podnoszonych przez opozycję była długo równość małżeńska, czyli otwarcie instytucji małżeństwa na związki jednopłciowe. Angela Merkel jeszcze niedawno sprzeciwiała się temu. W czerwcu zmieniła jednak zdanie i doprowadziła do głosowania nad tą propozycją w Parlamencie, znosząc dyscyplinę partyjną podczas tego głosowania. W konsekwencji równość małżeńska została zatwierdzona przez znaczącą większość parlamentarzystów. Dzięki tej zaskakującej zmianie poglądów Angeli Merkel udało się przejąć główny temat opozycji, doprowadzić do przegłosowania ustawy mimo braku zgody we własnej partii, a tym samym osłabić konkurenta.

Nowa szansa dla socjaldemokratów?

Martin Schulz to najważniejszy konkurent Angeli Merkel i kandydat na kanclerza z ramienia socjaldemokratycznej partii SPD, w Niemczech znany jako popularny poseł Parlamentu Europejskiego i jego były przewodniczący. Tuż po nominacji Schulza SPD zyskiwało w sondażach. Poparcie szybko wzrastało, mówiono nawet o tzw. efekcie Schulza. Wysokie notowania nie utrzymały się jednak długo. Po kilku tygodniach spadły z 34 do 24 procent, a perspektywa wygranej Martina Schulza i przegrania wyborów przez kanclerz Merkel obecnie wydaje się mało prawdopodobna. Kandydat na kanclerza z ramienia SPD kieruje swoją ofertę przede wszystkim do rodzin o średnich i niskich dochodach, skupiając się głównie na tematach takich jak sprawiedliwość społeczna i reforma systemu podatkowego.

Nowa prawica

Nowa, skrajnie prawicowa partia „Alternatywa dla Niemiec“ powstała w 2013 roku jako partia protestu przeciwko ratowaniu gospodarki Grecji w formie parasola ochronnego finansowanego ze środków unijnych. Początkowo partia ta dążyła głównie do wyjścia Niemiec ze strefy euro. Wkrótce do głosu doszli jednak jej skrajnie prawicowi członkowie i narodowcy, którzy bardziej niż polityką finansową interesowali się doktryną rasistowską. Po początkowych sukcesach nastąpiły spadki notowań w sondażach, głównie z powodu sporów wewnątrzpartyjnych. Kurs tej partii obejmuje obecnie zarówno krytykę rządu, jak i agresywne, nacjonalistyczne hasła. Z badań opinii publicznej wynika, że partia, która przede wszystkim opowiada się przeciwko tzw. Willkommenskultur, a więc gotowości do przyjmowania uchodźców, może osiągnąć wynik rzędu siedmiu lub ośmiu procent. Wejście skrajnie prawicowej, nacjonalistycznej partii do Parlamentu byłoby jednak przełomowym momentem w historii Niemiec. Długo sądzono, że do Bundestagu nie może dostać się żadna partia na prawo od CDU.

Nowi liberałowie

Liberalna gospodarczo partia FDP do roku 2013 była obecna w Bundestagu. Ponieważ w ostatnich wyborach nie przekroczyła pięcioprocentowego progu wyborczego, musiała pożegnać się z parlamentem i na nowo odnaleźć swoje miejsce w samorządach gmin. Odkąd kierownictwo partii objął 38-letni, charyzmatyczny deputowany Landtagu Christian Lindner, znów mówi się, że partia może wejść do Bundestagu. Według sondaży FDP może liczyć na ośmioprocentowe poparcie. Jeśli faktycznie osiągnie taki wynik, oznacza to zapewne koniec koalicji socjaldemokratycznej SPD z konserwatywną CDU. Jeśli Angela Merkel zostanie wybrana ponownie, prawdopodobnie dojdzie do współpracy partii FDP i CDU/CSU. Taka koalicja miała miejsce ostatnio podczas kadencji Parlamentu w latach 2009-2013.

Opozycja

Z powodu trudnej sytuacji politycznej na świecie obie partie opozycyjne mają trudności z szerszym dotarciem do wyborców. Partia Zielonych tradycyjnie działa na rzecz ochrony środowiska. Ponieważ po katastrofie w Fukushimie Angela Merkel postanowiła całkowicie odejść od energii atomowej, Zieloni nie mogą już powoływać się na swoje tradycyjne wartości. Ponadto trudno im jest skutecznie przedstawić inne ważne dla nich tematy w mediach. Druga partia opozycyjna, Lewica (Die Linke) skupia się na działaniu na rzecz rodzin o słabej sytuacji finansowej, dążąc do umocnienia państwa socjalnego i krytykując przyjazną gospodarce politykę rządu. W ubiegłej kadencji nie udało jej się jednak pozyskać znaczącej liczby nowych wyborców. Obie partie mogą liczyć na poparcie w granicach ośmiu procent.