Pomysły na prezent Prezentownik dla germanofilów

Ritter Sport Weihnachten
Ritter Sport, wersja świąteczna | Źródło: Flickr © Like_the_Grand_Canyon

Czasu coraz mniej, a niektórym wcale nie łatwo dogodzić. Czym obdarować stęsknionych za kontaktem z niemieckością?

To ten czas w roku, kiedy folgujemy pasjom swoim i bliskich. Są wśród nas niepoprawni audiofile otaczający swój sprzęt grający niezrozumiałym dla innych kultem, są pożeracze książek, którzy świąteczną przerwę wykorzystają na pochłonięcie morza książek. Mniej więcej wiadomo, co kupić im pod choinkę, tak jak można zgadnąć, z czego ucieszą się zapaleni biegacze (nowe buty do biegania naturalnego), wędkarze-amatorzy (książka Kuchnia wędkarska z antykwariatu) czy miłośnicy kotów (wiadomo, atlas). Ale co kupić germanofilom? Przychodzimy w sukurs tym spośród naszych czytelników, którzy mają w swoim otoczeniu bliskich dotkniętych nieutuloną tęsknotą za Niemcami i niemieckością. Nasze propozycje prezentów pomogą ją nieco utulić.

Dla psychofanów Berlina

Ci, którzy wiecznie wzdychają za liberalną atmosferą niemieckiej stolicy, jej jedynym w swoim rodzaju duchem i ekscentrycznymi mieszkańcami, z pewnością ucieszą się z przedmiotów, które tak jak oni karmią się energią tego miasta.

Planer marki Junique z mapą Berlina Planer marki Junique z mapą Berlina | © Junique Tęskne wiersze do szumu S-bahnu i fal Szprewy wspaniale będzie zapisywać w którymś z zeszytów czy planerów z berlińskimi motywami. Są takie, których okładki zdobią mapy Berlina (14,90-21,90 euro), są inne, gdzie górę bierze specyficznie niemieckie poczucie humoru (podpis: Chaos. W niemieckim stylu). Usatysfakcjonowani mogą poczuć się też wielbiciele Hamburga lub szerzej: ci, których ukąsił duch romantycznej włóczęgi, znany w świecie jako Wanderlust (od 14,90 euro). 

Kto chce swój mały Berlin mieć wiecznie na ścianie, powinien zaopatrzyć się w mapę – na niektórych stacjach metra stolicy (na pewno linii U8) można znaleźć mapy całego miasta i okolic z adnotacją, że są one do kupienia za 30 euro. Kto jednak nie wybiera się do Berlina, może sprawić sobie porządnych rozmiarów ścienną mapę w sieci. Największy rozmiar – XXL, czyli 126 na 188 cm – to koszt niecałych 25 euro. Z dzieciakami pomalujemy za to na nasz ulubiony kolor Kurfürstendamm i Karl-Marx-Allee za sprawą gigantycznej mapy-plakatu Berlina do kolorowania (23 euro, także w wersji ogólnoniemieckiej).

Nawiasem mówiąc, nawet polskie marki hołdują pro-berlińskim sentymentom. Popularny wytwórca kubeczków jak z PRL-owskiej stołówki szkolnej opatrzonych przemyślaną typografią, Mam Sam, wypuścił wariant z napisem Berlin (50 zł). Jest do kupienia przez stronę lub w wybranych sklepach z dizajnem, np. Look Inside na warszawskiej Pradze. 

Dla miłośników architektury – wnętrz i miejskiej 

Ci, którym bardziej niż samego miasta brakuje jego klimatu i mieszkańców, powinni sięgnąć po album autorstwa kolektywu tworzącego stronę i magazyn Freunde von Freunden, zatytułowany, a jakże Freunde von Freunden: Berlin (39,90 euro lub 179 zł). Prezentuje on wybrane berlińskie wnętrza i rozmowy z twórcami barwnej sceny kulturalnej i kreatywnej tego miasta. Do kupienia przez stronę internetową Freunde von Freunden lub sklep online warszawskiej księgarni SuperSalon. Równie intrygujące berlińskie treści znajdziemy w drugiej już książce wydanej przez twórców bloga Cee Cee, Cee Cee Berlin No. 2, zbierającej w jednym miejscu najciekawsze polecenia z lat 2014-2016 poświęcone ukrytym perełkom, miejscowym trendom i najbardziej charakterystycznym restauracjom, galeriom, kawiarniom, sklepom czy księgarniom. Zakupimy ją przez SuperSalon (159 zł) lub sklep na stronie berlińskiej palarni kawy The Barn (29,90 euro).

Zupagrafika Zupagrafika | © Zupagrafika Bardziej interaktywną formę ma pomysł na prezent dla wielbicieli perełek architektury NRD. Zestaw Modern East. Build Your Own Modernist DDR (Nowoczesny Wschód. Zbuduj swoje własne modernistyczne NRD) autorstwa polsko-hiszpańskiego duetu projektanckiego Zupagrafika to wybór 9 ilustrowanych modeli ikon tej architektury z terenów byłych Niemiec Wschodnich do własnoręcznego złożenia. Odtworzeniu w mikroskali mają odtąd szansę ulec nieistniejący już bar mleczny Cosmos z Chociebuża (Cottbus) czy zabytki nowego miasta w Halle. Ten prezent może spokojnie zjednoczyć przy wigilijnym stole zupełnie różne pokolenia! Do kupienia przez sklep fundacji Bęc Zmiana.

Jeśli znamy jednak takich, którzy ze świetną architekturą wolą obcować na kartach pięknie wydanego albumu, możemy podarować im wydaną jakiś czas temu monografię Phaidona poświęconą jednemu z twórców Bauhausu, Ludwigowi Miesowi van der Rohe, zatytułowaną po prostu Mies (100 funtów lub 489 zł). Te 650 pieczołowicie skomponowanych stron uczyni z każdego obdarowanego eksperta od natchnionych, choć rygorystycznych realizacji genialnego akwizgrańczyka.

Dla łasuchów 

Wszystko jest zaprojektowane – nawet przysmaki, które przyspieszają bicie serca dużych i małych. Widać to dobrze w klasycznej kwadratowej czekoladzie Ritter Sport, bo czyż nie wydaje się mniejsza, choć waży dokładnie te same 100 gramów, co tradycyjna podłużna tabliczka? Tym chętniej po nią sięgamy, zwłaszcza zimą, gdy łatwej folgujemy łakomstwu. Czekolady reklamowane znaczącym hasłem „Quadratisch, praktisch, gut“ dostępne są w trzech specjalnych świątecznych smakach: mleczne – herbatników Spekulatius i pieczonych migdałów, biała – płatków ryżowych i cynamonu (1,10 euro każda). 
Tannenzäpfle Tannenzäpfle | © Konfitürenmanufaktur Alfred Faller GmbH
W grudniu, gdy smakoszom śnią się po nocach świeże truskawki, trzeba ratować się przetworami. Tym, którzy może nie mogą poszczycić się niemiecką babcią, ale gustują w owocach i niemieckich przysłowiach (Glück und Glas, wie leicht bricht das), pozostają konfitury – np. te marki Glück, przechowywane w zgrabnych szklanych słoiczkach. Maliny, rabarbar czy krwista pomarańcza dotrzymają kroku serom jedzonym przy kominku czy porannym rozgrzewającym owsiankom. Zbyt klasyczne? Miłośników dziwnych połączeń smakowych i... piwa Tanenzäpfle z pewnością ucieszy wiadomość, że browar Rothaus wypuścił we współpracy z firmą Faller Konfitüren piwną galaretkę do smarowania chleba. 3,35 euro za słoik.

A skoro już jesteśmy przy alkoholu, pięknym opakowaniem zalecają się też trunki nowej generacji – np. gin Monkey 47 ze Schwarzwaldu czy gin Fifty Fifty manufaktury Number Nine z Leinfelde-Worbis. Są to wszelako prezenty dla dużych dzieci. W obu przypadkach za wyskokowym bądź co bądź napojem kryją się ładne historie. W tym pierwszym jest to opowieść o jego wynalazcy, brytyjskim komandorze lotnictwa Montgomerym Collinsie, który po wojnie pracował w podzielonym Berlinie i angażował się w jego odbudowę, sponsorując m.in. berlińskie zoo, by potem osiąść w Czarnym Lesie i do lat 70. produkować alkohol, za którym jego brytyjskie korzenie kazały mu tęsknić. Dzisiejszy gin Monkey 47 jest hołdem dla jego osoby, szukajcie go w dobrych sklepach alkoholowych. Piękne wcielenie drugiemu napojowi nadało kolońskie studio Sons of Ipanema, które co roku o tej porze angażuje się w charytatywny projekt, z którego dochód przeznaczony jest dla potrzebujących. Tym razem, wydając co najmniej 35 euro plus koszty przesyłki za butelczynę Fifty Fifty, mogliśmy wesprzeć stowarzyszenie Refugee Law Clinic działające przy wydziale prawa Uniwersytetu Kolońskiego i pomagające migrantom w kwestiach prawnych. Ponieważ jednak cały „nakład“ dzięki hojności miłośników ginu już się wyprzedał, pozostaje śledzić działalność studia w przyszłości.

Przede wszystkim jednak – sprawcie germanofilom wycieczkę do Niemiec pod choinkę!