Muzyka klasyczna 2017 Wizjonerzy w natarciu

Wielkie festiwale muzyczne w Salzburgu i Bayreuth realizują nowe pomysły, Śpiewacy norymberscy Barrie Kosky’ego wprowadzają zamęt wśród miłośników Wagnera, nowe sale koncertowe muszą przejść testy akustyczne, na scenę wchodzi nowe pokolenie młodych, niepokornych dyrygentów, a twórcy operowi solidarnie protestują przeciw aresztowaniu reżysera Kiriłła Sieriebrienikowa w Moskwie.

Rok 2017 był pod wieloma względami rokiem zrealizowanych wizji i urzeczywistnionych marzeń. Oba wspomniane słynne festiwale muzyczne weszły w nowy rok z wielką energią. W Salzburgu nowy dyrektor Markus Hinterhäuser przygotowuje program na swój pierwszy sezon. Hinterhäuser od lat mieszka w Salzburgu i bardzo dobrze zna festiwalowe realia. To tu razem z Tomasem Zierhoferem-Kinem stworzył powiązany z Festiwalem Salzburskim elitarny Zeitfluss-Festival, którym długo kierował, tutaj był potem kierownikiem koncertowym, a potem do przyjścia Alexandra Pereiry pełnił obowiązki dyrektora. Dyrektor Hinterhäuser, jako pianista z wykształcenia, nie jest jednak typem menedżera, lecz artysty muzyka. Zwłaszcza wielkie luksusowe festiwale, żyjące ze swej wyjątkowości i ekskluzywności, zamiast zręcznych managerów potrzebują właśnie tego typu wizjonerów. Bo ich uprzywilejowaną wyjątkowością trzeba nie tylko mądrze zarządzać, trzeba ją też współtworzyć mocą wyjątkowych idei. Hinterhäuser jest bez wątpienia umysłem kreatywnym, tworzy wielowątkowy program koncertowy, szuka linii tematycznych i mądrze łączy tradycję z nowoczesnością i nowymi artystycznymi aliansami. W swojej pierwszej produkcji operowej zignorował salzburskie zwyczaje i zamiast tradycyjnych Filharmoników Wiedeńskich zatrudnił chór i orkiestrę MusicAeterna z Permu pod dyrekcją kontrowersyjnego pogromcy dyrygentów Teodora Currentzisa. Inscenizacją tej mozartowskiej premiery opiekuje się mistrz Peter Sellars.

Dyrekcja Festiwal w Bayreuth nie uległa zmianie, lecz również ona nie stroni od nowości, choć są to nowości spóźnione. Dyrektorka Katharina Wagner robi kolejny ważny krok, próbując wreszcie dokonać rozrachunku z narodowo-socjalistyczną przeszłością Festiwalu. Australijski reżyser i dyrektor Opery Komicznej w Berlinie Barrie Kosky wystawia na scenie festiwalowej Śpiewaków norymberskich, w których bardzo pomysłowo łączy biografię, historię powstania i dzieło Richarda Wagnera, w drastycznych obrazach ukazując jednocześnie antysemityzm Wagnera. Pod tytułem Diskurs Bayreuth po raz pierwszy w ramach Festiwalu zrealizowano od dawna już planowany projekt serii artystyczno-naukowych wydarzeń towarzyszących, czyli koncertów oraz sympozjów dotyczących ambiwalentnej historii recepcji dzieła Wagnera. Zasługi Kathariny Wagner nie umniejsza fakt, że pomysł ten formułowała już jej kuzynka Nike, która w swoim czasie ubiegała się o kierownictwo Festiwalu. Wręcz przeciwnie: bo Katharina Wagner ambitnie próbuje właśnie otwierać Festiwal na współczesność. Kuratorką jest Marie Luise Maintz, kierowniczka projektów związanych z muzyką współczesną w wydawnictwie Bärenreiter. W roku 2018 w ramach Diskurs Bayreuth ma dojść nawet do teatralnego prawykonania opery w historycznym budynku operowym margrabiów Bayreuth. W Willi Wahnfried obejrzeć można małą wystawę na temat Wielanda Wagnera, wnuka Wagnera i założyciela „Nowego Bayreuth“ w latach powojennych. Również Deutsche Oper w Berlinie obchodzi setną rocznicę urodzin Wielanda Wagnera, który był z nią blisko związany, organizując dwudniowe sympozjum.

nowe sale, nowe otwarcia

Swoistą realizacją wizji są też nowe lub ponowne otwarcia sal koncertowych – które były po części obiecujące, po części rozczarowujące. Choć odważny gmach Elbphilharmonie również we wnętrzu okazał się wspaniały, to koncerty na jego otwarcie nie zrobiły wielkiego wrażenia – zarówno jeśli chodzi o akustykę, jak i o skomponowane specjalnie na tę okazję przez Jörga Widmanna oratorium Arche, które nie spełniło oczekiwań. Bardziej przekonująca okazała się bajecznie przejrzysta akustyka przylegającej do Barenboim-Said Akademie w Berlinie sali Pierre’a Bouleza, zaprojektowanej również przez mistrza Yasuhisę Toyotę. Ze swoim oryginalnym i różnorodnym programem sala ta staje się nowym kulturalnym centrum miasta. Ponownie otwarty został posiadający własną salę koncertową Kulturpalast w Dreźnie oraz – po siedmioletnim, prowadzonym w atmosferze skandalów remoncie, którego zakończenie kilkukrotnie przesuwano – opera przy Unter den Linden. Koszt remontu miał wynieść pierwotnie 239 milionów, a wzrósł w końcu do 400, sprawą musiała się więc zająć specjalna komisja. Uroczystego otwarcia dokonano w rocznicę zjednoczenia Niemiec, uroczyście transmitowano je na żywo, a po tygodniu gmach ponownie zamknięto na dwa miesiące. Na krótko przed ostatecznym otwarciem (uroczysty koncert i dwie premiery) w jeden z weekendów budynek został wprawdzie przekazany artystom przez firmę budowlaną, wciąż jeszcze jednak nie jest w pełni gotowy. Akustykę nieco poprawiono, na sali jednak znajduje się jednak cały czas wiele miejsc, z których widok na scenę jest ograniczony. Można mieć wątpliwości, czy w XXI w. ma sens otwieranie wyremontowanej za wielkie pieniądze opery, w której część widzów pozbawiona będzie wrażeń wzrokowych.

Sprawy personalne, nowe początki i straty

Robin Ticciati został nowym szefem Niemieckiej Orkiestry Symfonicznej w Berlinie. Ten 34-letni Anglik o włoskich korzeniach jest entuzjastą przypominającym nieco młodego Simona Rattle’a, który zresztą był obok Collina Davisa jednym z jego mentorów. Od roku 2009 kieruje Scottish Chamber Orchestra, od 2014 jest dyrektorem muzycznym Glyndebourne Festival Opera – i ze stanowisk tych mimo nowych zobowiązań berlińskich bynajmniej nie zrezygnuje.

Charyzmatycznym poprzednikiem Ticciatiego na festiwalu w Glyndebourne był pochodzący z rosyjskiej dynastii muzycznej 45-letni Władimir Jurowski. Zastąpił on właśnie Marka Janowskiego, wieloletniego dyrygenta Rundfunk-Sinfonieorchester Berlin, zachowując jednocześnie kierownictwo London Philharmonic Orchestra. Jego koncert inauguracyjny odbył się w ramach festiwalu Musikfest Berlin, który we współpracy z Międzynarodowym Towarzystwem Isanga Yuna poświęci w tym roku wiele uwagi zmarłemu w roku 1995 koreańskiemu kompozytorowi Isangowi Yunowi (w setną rocznicę jego śmierci). Yun, który łączył w swojej twórczości elementy tradycyjnej muzyki koreańskiej z zachodnią awangardą, był ważną postacią niemieckiego życia muzycznego.

Simon Rattle rozpoczyna swój ostatni sezon u Berlińskich Filharmoników, sprawując jednocześnie kierownictwo muzyczne London Symphony Orchestra. A Orkiestra Lipskiego Gewandhausu od 1 stycznia 2018 roku kierowana będzie przez słynnego ucznia Marissa Jansonsa, Andrisa Nelsonsa, który brany był poważnie pod uwagę jako następca Rattle’a w Filharmonii Berlińskiej.

Ekscentryczny Teodor Currentzis, inscenizujący wokół siebie rodzaj mesjańskiego kultu, ze swoimi muzykami z MusicAeterna nie tylko w Permie robi furorę swoimi radykalnie subiektywnymi, ale wykonywanymi na najwyższym poziomie interpretacjami, które podzieliły publiczność i krytyków. W sezonie 2018/2019 będzie głównym dyrygentem nowej SWR Symphonieorchester.

Niespełna trzydziestoletni, niezwykle utalentowany izraelsko-amerykański dyrygent Yoel Gamzou wspaniale rozpoczął swą pracę na stanowisku dyrektora muzycznego Teatru w Bremie: oszałamiającą inscenizacją Powiatowej Lady Macbeth. Pokazał, jakie są możliwości tego teatru, a można mieć też nadzieję, że jego scena będzie rozwijać się nie tylko pod względem muzycznym, nawiązał bowiem np. regularną współpracę z wywodzącym się z teatru reżyserem Arminem Petrasem. Nagrane pod batutą Gramzou wykonanie jego własnej wersji niedokończonej X symfonii Mahlera z założoną przez niego International Mahler Orchestra otrzymało nagrodę magazynu Echo. Tę samą nagrodę otrzymał inny młody muzyk, francuski pianista Lucas Debargue. Muzyczna Nagroda Siemensa przypadła mądremu pianiście, nadziei muzyki fortepianowej i wspaniałemu wykonawcy Ligetiego, Pierre’owi-Laurent’emu Aimard’owi.

27 marca w wieku 70 lat zmarł skrzypek, pedagog i wieloletni koncertmistrz Filharmoników Berlińskich, Rainer Kussmaul, świat muzyczny stracił w ten sposób wielce bezpretensjonalnego i wrażliwego wirtuoza. 20 sierpnia zmarł na dzień przed 90. urodzinami uczeń Carla Orffa, Wilhelm Killmayer, kompozytor świadomie kwestionujący gusta epoki, zajmujący za życia pozycję wybitnego outsidera. 

Punkty kulminacyjne i SKANDALE

W pamięci widzów pozostaną na pewno wszechstronnie utalentowana Barbara Hannigan, ze swoją akrobatyką powietrzną i wokalną, jako Lulu w hamburskiej inscenizacji Christopha Marthalera opery Albana Berga pod tym samym tytułem oraz oszałamiająca i sugestywna inscenizacja Parsifala autorstwa Achima Freyera w tym samym teatrze – obiema dyrygował dyrektor muzyczny Kent Nagano, również laureat jednej z nagród magazynu Echo. Hamburska Staatsoper pod kierownictwem nowego dyrektora George’a Delnona znów przeżywa okres świetności. Długo pamiętać też będziemy prawykonanie opery Ariberta Reimanna L’invisible w Deutsche Oper, podobnie jak i rozgrywający się w tunelu czasowym 33-letni Pierścień Götza Friedricha, którego zużyte dekoracje po ostatnim przedstawieniu w marcu zostały ostatecznie rozebrane. Opera Komiczna świętuje swoje 70. urodziny skrajnie oszczędną inscenizacją Anatewki autorstwa Barrie Kosky‘ego, przemówieniem prezydenta Niemiec oraz wielkim tortem. Węgierski pianista Andras Schiff czaruje swoimi lunatycznie zniuansowanymi interpretacjami Bacha, Bartoka, Janacka i Schumanna.

W sierpniu powszechne oburzenie w świecie sztuki i kultury wywołało aresztowanie rosyjskiego reżysera i dyrektora moskiewskiego Centrum Gogola Kiriłła Sieriebrienikowa, któremu zarzuca się malwersacje finansowe. Zarzuty są w powszechnym mniemaniu jedynie pretekstem, chodzi bowiem o uciszenie artysty krytycznego wobec Kremla. Niemieckie opery solidaryzują się z Sieriebriennikowem, dyrektorzy noszą koszulki z napisem „Free Kirill“, a opera w Stuttgarcie mimo domowego aresztu reżysera nie rezygnuje z premiery Jasia i Małgosi, która odbyć się będzie musiała pod nieobecność reżysera.

Wielkimi krokami zbliża się Beethovenowski rok 2020. Znane z innowacyjnych pomysłów Podium Esslingen rozpoczyna już teraz międzynarodowy, wsparty przez Federalną Fundację Kultury sumą 15 miliona euro, zaplanowany na trzy lata projekt stypendialny, który młodemu pokoleniu ma umożliwić stworzenie własnych formatów muzycznych.