Berlinale 2018 Film, który zasłużył na wszystkie nagrody świata

Złoty Niedźwiedź dla najlepszego filmu – „Touch Me Not“ Adiny Pintilie – aktorzy Christian Bayerlein i Grit Uhlemann
Złoty Niedźwiedź dla najlepszego filmu – „Touch Me Not“ Adiny Pintilie – aktorzy Christian Bayerlein i Grit Uhlemann | © Ali Ghandtschi / Berlinale 2018

  • Rumuński film Touch Me Not zasłużenie zdobył Złotego Niedźwiedzia na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Berlinale.
  • Film z początku niepokoi, lecz później okazuje się głęboko poruszający.
  • Wes Anderson został wyróżniony Srebrnym Niedźwiedziem za Wyspę psów, która stanowi swego rodzaju przeciwwagę dla amerykańskich hitów kasowych.

W tym roku jury Berlinale wysłało jednoznaczny przekaz, przyznając Złotego Niedźwiedzia filmowi Touch Me Not – celem było zachęcenie jak największej liczby widzów do obejrzenia w kinie tej rumuńskiej filmu w reżyserii Adiny Pintilie. Najlepiej podsumowuje go jedna z pierwszych scen – w białym pomieszczeniu, jaskrawo oświetlonym niczym w klinice, odbywają się warsztaty, podczas których osoby z niepełnosprawnościami i te w pełni sprawne mają nauczyć się wzajemnego dotyku.

Kiedy uczestnicy zajęć dostają polecenie, by dotknąć twarzy drugiej osoby, kamera zbliża się do głównego bohatera, Christiana, bezlitośnie pokazując obraz w wysokiej rozdzielczości, na którym widać każdy szczegół. Christian cierpi na rdzeniowy zanik mięśni, który sprawia, że jego ciało staje się pokurczonym zlepkiem bezużytecznych kończyn. Nie może zamknąć ust – cieknie mu z nich ślina i wystają trzy krzywe, nadpsute zęby. Gdy mężczyzna będący z nim na warsztatach w parze opowiada o swoich emocjach, możemy stwierdzić, że mówi w imieniu większości uczestników przyglądających się tej sytuacji – samo patrzenie na twarz głównego bohatera przychodzi mu z trudem, a gdy ma jej dotknąć, budzi się w nim instynkt ucieczki.

Jak to możliwe, że produkcja, która zdobyła nagrodę główną na Berlinale wywołuje instynkt ucieczki? Czy nie mamy przypadkiem do czynienia z kolejnym nic niewnoszącym festiwalowym dziełem, karykaturą sztuki filmowej, której nikt nie będzie chciał oglądać? Gdy przeczytamy opis całego filmu, wcale nie spojrzymy na niego przychylniej. Widzimy głównych bohaterów, którzy stawiają czoła swoim problemom z intymnością czy kontaktem cielesnym i próbują zmierzyć się z własnym strachem i zahamowaniami wynikającymi z cielesnej ułomności, niezwykle dokładnie analizując przed kamerą swoje bolączki. Ich wyznania pokazane są realistycznie niczym w filmie dokumentalnym.

Przewodniczący jury Tom Tykwer zdaje się być świadomy konsekwencji tej decyzji. Jak wyjaśniał podczas rozdania nagród w sobotę wieczorem w Berlinie, razem z pozostałymi jurorami chcieli pokazać, w jakim kierunku może pójść kino. Ich odważną decyzję zrozumiemy, jeśli nie ulegniemy zbyt szybko instynktowi ucieczki.

Touch Me Not to pierwszy pełnometrażowy film prawie nieznanej dotąd reżyserki. W ciągu dwóch godzin udaje się jej skierować nasza uwagę na ciężko upośledzonego Christiana i inne postaci. Widz wychodzi z kina zmieniony, ale o tym później – należy wspomnieć także o innych nagrodach, których przyznanie nie było decyzją tak odważną, jak w przypadku nagrody głównej.

Wes Anderson tworzy przeciwwagę dla hitów kasowych

Tak było m.in. w przypadku Srebrnego Niedźwiedzia za najlepszą reżyserię dla Wesa Andersona. Nagrodę odebrał Bill Murray, jeden z jego ulubionych aktorów. Festiwal otworzyła animowana komedia Andersona, Wyspa psów, w której Murray gra jedną z głównych ról. Akcja rozgrywa się na specjalnej wyspie, na którą zostały wywiezione wszystkie psy, których chciał się pozbyć nikczemny burmistrz pobliskiego wielkiego miasta.

Anderson opowiada tragikomiczną historię bohaterskiego stada wyrzutków, które nie pozwala się wygonić. Film został zrealizowany w technice animacji poklatkowej. Wrażenie ruchu powstaje więc w wyniku nieznacznego, powolnego poruszania się figur. Do tego filmu wykorzystano 160 000 pojedynczych obrazów. Wymagało to niezwykle czasochłonnej pracy, było więc sprzeczne z panującą aktualnie tendencją we współczesnym kinie amerykańskim, aby blockbustery kręcić jak najszybciej.

Świat zbliżył się do scenariusza

Tuż po premierze Anderson mówił: „Dziś często można odnieść wrażenie, że filmy wchodzą do kin jeszcze zanim zostaną dokończone. Czasem wydają się tak nieprzemyślane i chaotyczne, jakby w ostatniej chwili, w momencie, gdy już siedzimy w kinie, uzupełniono je o jakieś sceny“. Reżyser chciał, by wymagająca cierpliwej pracy Wyspa psów stanowiła zaprzeczenie tego trendu, reprezentując niejako hollywoodzkie kino w spowolnionym tempie.
 
Dziś Anderson niemal ze strachem obserwuje, jak w ciągu czterech lat pracy nad filmem wydarzenia na świecie zbliżyły się do scenariusza. Kiedy zaczynał swoją pracę, „tam w Waszyngtonie“ jeszcze nikt nie mówił nic o żadnym murze. Nagle jednak niewinna satyra o wypędzonych psach stała się politycznym komentarzem, co zapewne ułatwiło jurorom decyzję o przyznaniu nagrody.

Dlaczego Touch Me Not zasługuje na nagrodę

Aby sprawiedliwie rozdzielić statuetki pomiędzy kontynenty, nagrodę dla najlepszego aktora przyznano produkcji europejskiej. Francuski aktor Anthony Bajon został wyróżniony za rolę w przedstawiającym losy pewnego młodzieńca dramacie La prière. Reżyser Cédric Kahn stworzył dzieło będące swego rodzaju wzorem dla festiwalowych filmów przedstawiających ludzkie problemy – młody mężczyzna uzależniony od narkotyków trafia na odwyk do chrześcijańskiego ośrodka położonego w górach, gdzie nękany jest przez Francuzki, Boga, a także swoje własne niedoskonałości. Teoretycznie mamy więc do czynienia z historią dość przewidywalną, jednak Anthony Bajon wciela się w dojrzewającego młodzieńca i przedstawia jego trudności w sposób tak niewinny i pełen energii, jak gdyby nikt przed nim nigdy nie miał problemów ze sobą, z Bogiem czy z pięknymi Francuzkami. Całość robi duże wrażenie.

Srebrnego Niedźwiedzia dla najlepszej aktorki otrzymała pochodząca z Paragwaju Ana Brun za film Las herederas. Reżyser Marcelo Martinessi opowiada w nim historię dwóch starszych kobiet, które od lat żyją ze sobą w związku i przyzwyczaiły się do panującej w nim nerwicy narzucającej sztywny podział ról. Gdy zostają rozdzielone, zamknięta w sobie Chela musi znaleźć nowy pomysł na siebie. Przypadek sprawia, że kobieta zostaje szoferem dla mieszkańców swojej dzielnicy – wozi panie w różnym wieku i z różnych klas społecznych przez niebezpieczne miasto Asunción, co czyni z filmu pochwałę kobiecej solidarności w Paragwaju. Obraz Martinessiego dostał także drugiego Złotego Niedźwiedzia – nagrodę specjalną dla „filmu otwierającego nowe perspektywy“.

Brak nagród dla Niemców, wiele wyróżnionych kobiet

W konkursie startowały cztery niemieckie produkcje, a w roli przewodniczącego jury wystąpił Niemiec. Mimo to żaden z tych filmów nie dostał nagrody, co z pewnością nie spodobało się niektórym przedstawicielom kina z tego kraju. W tym roku nie można się za to skarżyć na niedoreprezentowanie kobiet wśród zwycięzców.

Srebrny Niedźwiedź (Grand Jury Prize) dla Małgorzaty Szumowskiej, reżyserki filmu „Twarz“ Srebrny Niedźwiedź (Grand Jury Prize) dla Małgorzaty Szumowskiej, reżyserki filmu „Twarz“ | © Ali Ghandtschi / Berlinale 2018 Drugą po Złotym Niedźwiedziu najważniejszą nagrodę – Grand Jury Prize – otrzymała Małgorzata Szumowska, która dzięki Berlinale zyskała sławę i od lat wiernie współpracuje z tym festiwalem. Jej film Twarz opowiada prawdziwą historię budowy gigantycznego posągu Jezusa w małym mieście w Polsce (w Świebodzinie lub miejscowości na nim wzorowanej – przyp. tłum.) i robotnika, którego twarz została zmasakrowana w wypadku na budowie. To krytyka panującej w Polsce dewocji, katolickich zabobonów i bezduszności, choć jednocześnie film dużo bardziej przewidywalny niż zdobywca nagrody głównej.

Film, który tworzy nowe połączenia w mózgu odbiorców

Touch Me Not to opowieść o strachu przed dotykiem, która porusza widza. Potwierdziło to także inne niż w przypadku nagrody głównej jury, które przyznało filmowi nagrodę za najlepszy debiut. Mały cud, który dzieje się na oczach widza, także i w tym przypadku można wytłumaczyć niepełnosprawnością Christiana. Ponieważ gdy tylko oswoimy się nieco ze zdeformowanym kształtem jego ciała i twarzy, dostrzegamy przede wszystkim jego czujne, piękne, niebieskie oczy – i zaczynamy go słuchać.

Główny bohater to mężczyzna nieustraszony, inaczej nie można tego nazwać. Jest w pełni pogodzony z tym, jak wygląda i jakie ma ciało, a także z tym, jakie reakcje wywołuje u innych. Widzimy, jak jego żona, osoba pełnosprawna, nosi go i otacza matczyną troską, czujemy, jak wyjątkowa i intymna jest ich relacja. Następnie Christian mówi o tym, ile radości sprawia mu jego penis, który funkcjonuje normalnie, i o tym, że jego wielkość stanowi powód do dumy.

Nagle główny bohater zaczyna jawić się nie tylko jako całkiem normalny mężczyzna, ale wręcz jako wzór wyzwolenia seksualnego – widzimy, jak w klubie SM siedzi rozłożony na szezlongu, nie mając na sobie absolutnie nic, opleciony krągłymi kształtami swojej żony, niczym władca w swoim królestwie pośród innych jemu podobnych. Ten obraz Christiana, przedstawiony na samym końcu, całkowicie zaciera pierwotne odrażenie, które czujemy do bohatera. Reżyserce udało się stworzyć nowe połączenia w mózgu odbiorców – czyż taki film nie zasługuje na wszystkie Niedźwiedzie świata?