Na skróty:
Przejdź bezpośrednio do treści (Alt 1)Przejdź bezpośrednio do podmenu (Alt 3)Przejdź bezpośrednio do menu głownego (Alt 2)

Ludzie kultury przeciwko nacjonalizmowi
Literatura sprzeciwu

Internationales Literaturfestival Berlin
Internationales Literaturfestival Berlin | © Internationales Literaturfestival Berlin

Skoro Bóg jest istotą doskonałą, dlaczego dopuszcza zło na świecie? Takie pytanie zadawano sobie kilka wieków temu. Dzisiaj – w innych kontekstach i innym brzmieniu – pytanie powraca. Można je było usłyszeć podczas „Internationales Literaturfestival Berlin“, jednego z najważniejszych festiwali literackich w Europie. I obserwować, jak ludzie kultury coraz bardziej angażują się w działania społeczne i polityczne. Jak pisarz Jonas Lüscher, który 13 października organizuje paneuropejski marsz przeciwko nacjonalizmom.

Marcin Wilk

MOŻLIWE ODPOWIEDZI

Pytanie z teodycei – o Boga i o zło – męczyło najpotężniejsze umysły. Gottfried Wilhelm Leibniz, niemiecki filozof żyjący na przełomie XVII i XVIII wieku, uznał, że Bóg stworzył najlepszy z możliwych światów. Skoro więc zło istnieje, musi być elementem boskiego planu. Z takiej odpowiedzi kpił między innymi Wolter.

Dziś kwestia dobra i zła w świecie znowu mocno niepokoi, a pytanie z dawnych czasów zyskuje nowy kontekst. Zwłaszcza gdy przyjrzeć się mu w kontraście do dyskursu sukcesu i postępu, które modelują zakorzenione w neoliberalizmie myślenie o współczesnym świecie.
 
Temat ten pojawia się też w najnowszej niemieckojęzycznej literaturze. Ze zrozumieniem tej kwestii próbuje się zmierzyć Richard Kraft, tytułowy bohater powieści Joanasa Lüschera. Kraft jest profesorem retoryki z Uniwersytetu w Tybindze i od pewnego czasu boryka się z problemami w życiu prywatnym. Na szczęście ma też dobrych kolegów. Jeden z nich, István, profesor Uniwersytetu Stanforda, zaprasza go do udziału w naukowym konkursie w Dolinie Krzemowej. Do wygrania są duże pieniądze, a zadanie wydaje się fascynujące: wyjaśnić, dlaczego wszystko, co istnieje, jest dobre i nadal możemy to ulepszać.
 
Brzmi absurdalnie? Takie właśnie poniekąd jest. Powieść Lüschera jednak nie tyle drwi z ważnych filozoficznych pytań, ile stawia nowe pytania: o możliwości prawdziwych i spójnych odpowiedzi.
 
Ale Kraft to nie tylko popis inteligencji, ironii i humoru urodzonego w Szwajcarii autora. To także wyraz buntu i sprzeciwu wobec marnego porządku świata, za którym stoją – na glinianych nogach – elity. 

W JEDNYM MARSZU 

Jonas Lüscher Jonas Lüscher | Foto: Jonas Rogowski; CC BY-SA 4.0 Jonas Lüscher, jeden z gości Międzynarodowego Festiwalu Literackiego, który odbywał się we wrześniu w Berlinie, z humorem opowiadał o swojej książce. Sporo pytań dotyczyło ironii, konstrukcji postaci i innych, typowo estetycznych zagadnień. Nie zabrakło jednak także i kwestii ściśle związanych ze współczesną sytuacją na świecie.
 
„Rzeczywistość dzisiaj odrywa nas od twórczości“ – powiedział w pewnym momencie Lüscher. Miał na myśli dochodzące zewsząd wiadomości o kryzysach społecznych i kulturowych. Wstrząsnęły nim zwłaszcza wyniki wyborów w kolejnych krajach, gdzie po władzę sięgają populiści. I postanowił nie przyglądać się temu biernie.
 
Projekt 13-10 to akcja wyrażająca sprzeciw wobec rosnących sił nacjonalistycznych – wyjaśniał. – Pragniemy, by 13 października 2018, w sobotę, o godz. 14, w różnych miastach w Europie wyszło na ulice w sumie 5 milionów ludzi. Wszyscy będziemy uczestniczyć w jednym marszu przeciwko nacjonalizmowi.
 
Inicjatywa 13-10 Inicjatywa 13-10 | Na specjalnej stronie internetowej poświęconej inicjatywie można znaleźć szczegóły (aby przejść do strony, kliknij na obrazek obok). Organizatorzy – obok Lüschera inicjatorem jest austriacki filozof Michael Zichy – zachęcają, by wszyscy ludzie i organizacje dobrej woli zgłaszali swoje lokalne pochody. Na mapie można na bieżąco śledzić zaangażowanie w różnych miejscach na kontynencie.
 
– Okazało się, że bardzo aktywnie działają grupy w Niemczech, ale także i w Polsce – mówił pisarz podczas wrześniowego spotkania. – To daje nadzieje, że nie wszystko stracone.  

SAMA MYŚL NIE WYSTARCZY 

O tym, że i festiwale literackie od pewnego czasu angażują się w problemy społeczne, można było się przekonać podczas berlińskiej imprezy nie tylko na spotkaniu z Lüscherem. Kolejny rok z rzędu została ona tak skonstruowana, by dotknąć ważnych i aktualnych zagadnień.
 
Na 18. z kolei edycji takimi wiązkami tematycznymi były „dekolonizowane światy/słowa“, „pisanie poprzez naturę“ (czyli nurty ekologiczne, których przedstawicielką jest znana między innymi także i w Polsce Maja Lunde), „sztuka gotowania“ (podejmująca wątki gotowania i jedzenia w sztuce), „polityki narkotykowe“ (i dyskusje wokół ciemnych stron handlu używkami) czy „ewolucja kultury człowieczej“ (z powracającym pytaniem o rolę inteligencji odróżniającej człowieka od innych gatunków).
 
Osobny wątek stanowiła kwestia państwa narodowego – festiwalowi towarzyszyła konferencja, której wiodącym tematem było pytanie „Co po państwie narodowym?“. Do udziału w debacie zostali zaproszeni nie tylko intelektualiści, ale również politycy, aktywiści i artyści.

– Czasem przecież – jak stwierdził Jonas Lüscher, który powołał do życia profesora retoryki Krafta – trzeba oderwać się od biurka i zwrócić ku światu. Zdarzają się czasy, że sama myśl nie wystarczy. Właśnie w nich żyjemy.