Na skróty:
Przejdź bezpośrednio do treści (Alt 1)Przejdź bezpośrednio do podmenu (Alt 3)Przejdź bezpośrednio do menu głownego (Alt 2)

Kolektyw Curated Affairs – wywiad
Między Warszawą a Düsseldorfem

Wystawa „Różnica w podobieństwie“ („Der Unterschied in Ähnlichkeit“): Thomas Musehold, Katja Tönnissen, Mateusz Choróbski
Wystawa „Różnica w podobieństwie“ („Der Unterschied in Ähnlichkeit“): Thomas Musehold, Katja Tönnissen, Mateusz Choróbski | Foto (fragment): © Curated Affairs

Z mieszkającymi w Düsseldorfie kuratorkami, Kasią Lorenc i Angeliką J. Trojnarski, o polskiej sztuce w ich mieście, o tym, jak przejawia się w niej narodowa tożsamość, a także o różnicach między Düsseldorfem a Berlinem – rozmawia Paulina Olszewska.

Jak znalazłyście się w Düsseldorfie?

Kasia Lorenc, Angelika J. Trojnarski Kasia Lorenc, Angelika J. Trojnarski | Foto © zbiory prywatne Angelika J. Trojnarski: Trzydzieści lat temu przyjechałam z moimi rodzicami i rodzeństwem z Mrągowa na Mazurach do Niemiec, a dokładnie tutaj do Nadrenii Północnej-Westfalii i Düsseldorfu. Od tego czasu wszyscy tutaj mieszkamy. To jest moje miasto – tutaj się wychowałam, chodziłam do szkoły, studiowałam i tutaj tworzę – mam swoją pracownię, jestem częścią tutejszej sceny artystycznej.

Kasia Lorenc: Z kolei ja studiowałam w Krakowie, a po studiach przeniosłam się do Berlina. Po ośmiu latach spędzonych w tym mieście, z powodów osobistych zdecydowałam się przeprowadzić do Essen. Od dwóch lat Düsseldorf, w którym pracuję, i Essen, gdzie mieszkam, są moimi nowymi ojczyznami.

Jak się w takim razie poznałyście?

AJT: Wiąże się z tym ciekawa „kuratorska” historia. W 2016 roku nadzorowałam w Neue Galerie Gladbeck wystawę grupową, w której uczestniczyła m. in. Anne Neukamp, reprezentowana przez berlińską galerię Gregor Podnar. Wówczas w galerii osobą odpowiedzialną za formalności związane z wypożyczeniem prac tej artystki była właśnie Kasia.

KL: Prośba o wypożyczenie płócien Anne Neukamp wylądowała pewnego dnia na moim biurku, więc skontaktowałam się z Angeliką mejlowo. W tym samym roku berlińska inicjatywa „Zwischen den Polen” poprosiła mnie o przygotowanie polsko-niemieckiej wystawy z artystami i artystkami pochodzącymi ze środowisk migranckich. Ekspozycja Liebes Wedding stawiała w centrum sztukę artystów i artystek urodzonych w Polsce lub Turcji, a mieszkających w Niemczech, a także ich podwójną tożsamość objawiającą się w ich sztuce. Początkowo skupiłam się na znanej mi lokalnej scenie artystycznej, ale później pomyślałam, że dla samej wystawy będzie o wiele ciekawsze zaprezentowanie artysty lub artystki spoza Berlina. I wtedy pomyślałam o Angelice. Jej nazwisko wskazywało na możliwe polskie korzenie. Nie pomyliłam się. Angelika przyjechała do Berlina i na potrzeby wystawy wykonała bardzo pracochłonną instalację. I tak zaczęła się nasza przyjaźń.

Wspólna linia

Kiedy zaczęłyście pracować nie tylko jako artystka i kuratorka, ale także wspólnie jako duet kuratorski?

Wystawa „Różnica w podobieństwie“ („Der Unterschied in Ähnlichkeit“): Marzena Nowak, Katja Tönnissen Wystawa „Różnica w podobieństwie“ („Der Unterschied in Ähnlichkeit“): Marzena Nowak, Katja Tönnissen | Foto: © Curated Affairs AJT: Pomysł ten zrodził się z naszych rozmów i doświadczeń, dzięki którym bardzo dobrze się uzupełniamy. Kasia pracowała przy realizacjach projektów kulturalnych i w galeriach. Ja jako osoba stąd znam dobrze tutejszą scenę i jej charakter, z kolei Kasia świetnie orientuje się we współczesnej sztuce z Berlina i z Polski. W naszych rozmowach padło w pewnym momencie pytanie: dlaczego nie zacząć działać razem tutaj, w Düsseldorfie?

KL: Dobrze się rozumiemy i dobrze nam się ze sobą pracuje. Wymieniamy się doświadczeniami i realizujemy projekty, sięgając po taką sztukę, która nas porusza i fascynuje. To wspólne porozumienie w tej kwestii jest dla nas bardzo ważne. Właśnie tak stworzyłyśmy naszą pierwszą wystawę ROSA o Róży Luxemburg z okazji setnej rocznicy jej śmierci. Wernisaż odbył się w czerwcu zeszłego roku w zaprzyjaźnionej galerii na Ackerstraße 199.

Czy od początku zakładałyście, że będziecie tworzyć projekty związane ze sztuką z Polski i Niemiec?

AJT: Na początku nie dyskutowałyśmy o zakresie tematycznym, w jakim będziemy się poruszać i jaką sztuką będziemy się zajmować jako kuratorki. W sposób naturalny kierunek ten rozwinął się w czasie dzięki artystkom i artystom, których zaprosiłyśmy do prezentacji na wystawach. Ważną rolę odegrał przy tym projekt opracowany wspólnie z Instytutem Polskim w Düsseldorfie. To nie jest tak, że siadasz i tworzysz swój wizerunek od A do Z. Z naszych rozmów wyłoniła się wspólna linia, którą rozwijamy. Miło jest nam mieć u siebie polskie artystki i polskich artystów. Interesuje nas także odbiór naszych wystaw zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Naszą mocną stroną, szczególnie tutaj w regionie Nadrenii Północnej-Westfalii (NRW), jest bardzo dobra znajomość obydwu krajów.

KL: Oczywiście jesteśmy otwarte na zmiany, a w szczególności na kooperacje. Nie wiemy jeszcze, w którym kierunku potoczy się nasza dalsza praca. Ale jak mówią Niemcy: „man muss mit ganzem Herzen bei der Sache sein”. I tego się mocno trzymamy.
Wystawa „Różnica w podobieństwie“ („Der Unterschied in Ähnlichkeit“): Katja Tönnissen, Mateusz Choróbski Wystawa „Różnica w podobieństwie“ („Der Unterschied in Ähnlichkeit“): Katja Tönnissen, Mateusz Choróbski | Foto: © Curated Affairs

Współpraca z Zachodem

Angelika wspomniała już o współpracy z Instytutem Polskim w Düsseldorfie. Czy możecie opowiedzieć o wystawach zorganizowanych w ramach tego projektu?

Wystawa „As x as y“: Paul Czerlitzki, Gizela Mickiewicz Wystawa „As x as y“: Paul Czerlitzki, Gizela Mickiewicz | Foto: © Curated Affairs KL: Obie wystawy powstały z okazji trzydziestej rocznicy podpisania porozumienia o współpracy partnerskiej między miastem stołecznym Warszawą i Düsseldorfem. To porozumienie podpisano 27 października 1989 roku, czyli dwa tygodnie przed upadkiem muru berlińskiego. To była pierwsza współpraca Warszawy z Zachodem. Pomyślałyśmy, że to dobry moment na uczczenie i ożywienie partnerstwa pomiędzy obydwoma miastami. Dlatego stworzyłyśmy koncept wystawy, którym zainteresował się Instytut Polski w Düsseldorfie. Pomysł ten przypadł do gustu także Wydziałowi Kultury Miasta Düsseldorf i Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, które nas wsparły. W ten sposób powstała seria dwóch wystaw: Różnica w podobieństwie (Der Unterschied in Ähnlichkeit) i Podobieństwo w różnicy (Die Ähnlichkeit im Unterschied). Pierwszą z nich, prezentującą instalacje, rzeźby i prace na papierze, otworzyłyśmy we wrześniu 2019 roku. Drugą z nich – w listopadzie i razem skupiłyśmy się na fotografii. Każda z wystaw opiera się na dialogu, więc zaprosiłyśmy czworo twórców: dwoje z Warszawy i dwoje z Düsseldorfu.

AJT: Ponieważ po stronie niemieckiej odbyły się dwie wystawy, zależało nam na organizacji podobnych wydarzeń także po drugiej stronie Odry. Koncepcyjnie podobną wystawę pod tytułem As x as y udało nam się zrealizować we wrześniu ubiegłego roku w Pałacu Kultury i Nauki w ścisłej współpracy i dzięki wsparciu obydwu miast. Wystawa oparta była także na artystycznym dialogu, tym razem w obszarze rzeźby jako artystycznego medium. We wszystkich odsłonach nasze wystawy włączono w odbywające się w tym czasie duże artystyczne wydarzenia: DC Open w Düsseldorfie i Kolonii oraz Warsaw Gallery Weekend w Warszawie. Dzięki temu udaje nam się dotrzeć do szerokiego grona odbiorców.

Otwartość i odwaga

Czym różnią się – w Waszej opinii – sceny atystyczne w Düsseldorfie, Berlinie i Warszawie? A w szczególności ty, Kasiu, czy widzisz jakieś różnice między Düsseldorfem a Berlinem?

KL: Pozwolę sobie trochę prowokacyjnie odpowiedzieć na to pytanie. Wydaje mi się, że nie chodzi o podkreślanie, co ma Berlin a czego nie ma Düsseldorf. To, co czytamy w prasie, tj. „Warszawa jest małym Berlinem, Budapeszt – małą Warszawą”, to mnie naprawdę nie interesuje. Dobrze się czuję w Düsseldorfie. Artyści i artystki obdarzyli nas tu dużym zaufaniem: zaangażowali się w nasze wystawy, nic o nas nie wiedząc. Dostałyśmy wsparcie instytucji, mimo że nie zdążyłyśmy się jeszcze wykazać. To świadczy o ich dużej otwartości i odwadze. Jestem w Düsseldorfie dopiero dwa lata i nieustannie odkrywam to miasto. Cała Nadrenia Północna-Westfalia pełna jest bardzo interesujących miejsc związanych ze sztuką, renomowanych muzeów, znakomitych prywatnych kolekcji otwartych dla publiczności, wyśmienitych stowarzyszeń artystycznych.

Angeliko, jako osoba stąd, możesz powiedzieć, jak Düsseldorf zmienił się artystycznie w ostatnich latach?

AJT: Düsseldorf ma mocną scenę artystyczną z wystawami na bardzo wysokim poziomie. Artystki i artyści są dobrze ze sobą zsieciowani oraz mają duże wsparcie zarówno miasta, jak i lokalnych instytucji. Mimo że miasto nie jest duże, pod względem kulturalnym z pewnością dotrzymuje kroku metropoliom.
Wystawa „As x as y“: Klara Kayser Wystawa „As x as y“: Klara Kayser | Foto: © Curated Affairs A co z obecnością polskich artystów/artystek i polskiej sztuki?

AJT: Polscy artyści są coraz bardziej widoczni w Düsseldorfie. Wynika to także ze zmiany mojej własnej percepcji. Aby zrozumieć, co mam na myśli, musimy się cofnąć do Niemiec sprzed trzydziestu lat i do mojego przyjazdu do Niemiec. Ja i cała moja rodzina zintegrowaliśmy się w rekordowym tempie i tym samym zrezygnowaliśmy z naszej polskiej tożsamości, a w zamian przyjęliśmy tę niemiecką. Na szczęście Polacy i Polki w Niemczech mają dziś większą świadomość swojej tożsamości. Dostrzegam aktywność polskiej sceny, ponieważ m. in. sama się na nią otworzyłam. Co ważne, ta scena chce być widoczna, a jej artyści pozostają ze sobą w ciągłym kontakcie.

KL: W Nadrenii Północnej-Westfalii mieszka prawie 800 tysięcy osób polskiego pochodzenia. Jednak nie zawsze artyści z polsko brzmiącym nazwiskiem mają wiele wspólnego z Polską. W 2017 roku stowarzyszenie agitPolska e.V. zrealizowało w Berlinie projekt, który składał się z serii spotkań w pracowniach artystów i artystek pochodzących z Polski. Goście mogli nie tylko zajrzeć do pracowni i poznać lepiej ich twórczość, ale także doświadczyć obecności polskiej sceny w stolicy Niemiec. Podobny projekt byłby mile widziany w Düsseldorfie. I wraz z Angeliką byłybyśmy gotowe zorganizować taki projekt, prawda?

AT: Ależ oczywiście!

Życzę Wam w takim razie powodzenia i dziękuję za rozmowę!
 
Kasia Lorenc jest polską menadżerką kultury i literaturoznawczynią z wieloletnim doświadczeniem w zarządzaniu projektami oraz organizowaniu wystaw. Do 2017 pracowała w Galerii Gregor Podnar w Berlinie. Obecnie współpracuje z młodą galerią davidbehning w Düsseldorfie. Jako freelancerka oferuje artystom i artystkom doradztwo i wsparcie. Lorenc jest absolwentką programu „Edukacja polityczna w akcji” realizowanego przez Fundację Roberta Boscha i Niemiecką Centralę Kształcenia Politycznego.

Angelika J. Trojnarski jest niemiecką artystką z polskimi korzeniami, absolwentką Akademii Sztuk Pięknych w Düsseldorfie w klasie mistrzowskiej Andreasa Gurskiego. Trojnarski była współzałożycielką niezależnej przestrzeni Trabanten (2015-2018) oraz działała jako kuratorka w ramach ExPeZe Experimentierzelle (2011) w Düsseldorfie. W 2016 roku kuratorowała wystawę grupową w renomowanej galerii Neue Galerie Gladbeck.

Od 2018 roku Kasia Lorenc i Angelika J. Trojnowski działają jako kolektyw kuratorski Curated Affairs.