Na skróty:
Przejdź bezpośrednio do treści (Alt 1)Przejdź bezpośrednio do podmenu (Alt 3)Przejdź bezpośrednio do menu głownego (Alt 2)

Wolność i kobiety
Klucz do wolności - edukacja, prawa obywatelskie, praca

Beata Kowalska

Nie chcę władzy kobiety nad mężczyzną, ale nad samą sobą.

Mary Wollstonecraft, Wołanie o prawa kobiety


Źródła nowożytnego rozumienia wolności tkwią w Oświeceniu. Odkrycie własnej wolności i odpowiedzialności za nią rozbudziło nadzieje na realizację ideałów demokracji i sprawiedliwości społecznej. „Wszyscy rodzą się i pozostają wolni i równi w prawach”, czytamy w Artykule I Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela. Prawa te są uniwersalne, a „wolność polega na możności czynienia wszystkiego, co nie szkodzi drugiemu; w ten sposób wykonywanie praw naturalnych każdego człowieka nie ma innych granic niż te, które zapewniają korzystanie z takich samych praw innym członkom społeczeństwa” (Artykuł 4). Zatem wolność, równość i braterstwo. A siostrzeństwo?

Upomniała się o nie Olimpia de Gouges. Protestując przeciwko konstytucji odmawiającej praw obywatelskich kobietom, w 1971 roku ogłosiła Deklarację Praw Kobiety i Obywatelki, w której pisała:

„Kobieta rodzi się jako istota wolna i pozostaje równa mężczyźnie we wszystkich prawach. Różnice społeczne mogą opierać się jedynie na wspólnym pożytku.”
 
„Prawo powinno być wyrazem woli ogółu. Wszystkie Obywatelki i Obywatele powinni uczestniczyć osobiście lub przez swoich reprezentantów w tworzeniu prawa, które powinno być takie samo dla wszystkich obywatelek i obywateli, którzy z urodzenia są równi i powinni mieć jednakowy dostęp do wszystkich urzędów i stanowisk publicznych, podług zdolności i tylko na podstawie osobistych cnót i talentów”
 
„Nikt nie może być prześladowany zwłaszcza z powodu swych najgłębszych przekonań. Kobieta ma prawo wstępowania na szafot, powinna mieć również prawo wstępowania na Trybunę.”
 
Słowa te zaprowadziły ją na szafot 3 listopada 1793 roku. Jej francuskie siostry dołączyły do grona pełnoprawnych obywateli dopiero półtora wieku później. Dla Olimpii de Gouges, podobnie jak dla pierwszych emancypantek w innych krajach, droga do wolności miała prowadzić przez edukację, prawa polityczne i dostęp do pracy, który dawał ekonomiczne podstawy pod własną autonomię.

Dziewiętnastowieczny ruch praw kobiet był ruchem wykształconych, białych kobiet z klasy średniej. Źle opłacane robotnice z fabryk były zbyt przepracowane, by zajmować się kwestiami głosowania czy uczestniczyć w odczytach o kwestiach moralnych. Mimo, że kobiety i dzieci stanowiły większość siły roboczej ówczesnego kapitalizmu, pozostawały niewidoczne, ponieważ kobieta nie posiadała ani prawnego, ani publicznego statusu. Według prawa mąż i żona stanowili jedną osobę, reprezentowaną przez działającego w sferze publicznej mężczyznę. On pozostawał głową domu, panem własności oraz opiekunem, a gdy żona pracowała –formalnie dysponował jej pensją. W razie rozwodu, on też posiadał prawo do opieki nad dziećmi Warunkiem bycia obywatelem było uczestnictwo w sferze publicznej. To wymagało bycia racjonalnym. Według wielu filozofów i polityków kobiety nie były racjonalne, dlatego z tego uczestnictwa zostały wykluczone.

Publiczne versus prywatne 

W większości krajów zachodnich udało się wywalczyć prawa polityczne w pierwszej połowie XX wieku. Prawne gwarancje dostępu do sfery publicznej, edukacji czy rynku pracy miały zapewnić kobietom wolność w dysponowaniu własnym życiem i sprawiedliwe traktowanie. Nie zapewniły. Ciągle ich pozycja na rynku pracy i wpływ na decyzje bezpośrednio kształtujące ich życie pozostawały ograniczone. Hasło drugiej fali feminizmu brzmiało: „prywatne jest polityczne”. Sfera publiczna i prywatna są z sobą ściśle powiązane, współzależne. Ich oddzielenie i przeciwstawienie jest możliwe tylko dzięki podziałowi pracy w rodzinie. Uprzywilejowana pozycja mężczyzn wynika z ról, jakie pełnią poza sferą domu, przynoszących im cenione w świecie dochody i prestiż. Kapitał społeczny kobiet jest niższy, bo ich codzienna aktywność związana jest ze sferą opieki. Oczekiwano, że budowanie egalitarnych relacji na poziomie rodziny przyczyni się do przekształcenia sfery publicznej i tym samych stworzenia warunków sprzyjających większej partycypacji kobiet w podejmowaniu decyzji dotyczących nie tylko ich życia, ale sposobu urządzenia społeczeństw, w których żyją. Drogą do tego były działania wzmacniające niezależność ekonomiczną kobiet poprzez tworzenie instytucji pomagających pogodzić funkcje opiekuńcze z pracą zawodową. Efektywny system ubezpieczeń i świadczeń dawał bezpieczeństwo socjalne, poczucie autonomii oraz godne warunki życia. Jednak głęboka zmiana społeczna nie jest możliwa bez krytycznej analizy relacji władzy na poziomie rodziny. Bez dyskusji o dyskryminującej segregacji w zatrudnieniu, znaczeniu nieodpłatnej pracy i o dysponowaniu wolnym czasem.
Trotz der Forderungen der Neuen Frauenbewegung „Das Private ist politisch“ - wird Care-Arbeit bis heute als reine unpolitische Privatsache verstanden. Mimo postulatów ruchów kobiet „Prywatne jest polityczne“ praca opiekuńcza wciąż rozumiana jest jako czysto prywatna, niepolityczna kwestia. | © Foto: Frank M. Rafik, CC Lizenz, BY-NC-SA

Rozwój jako wolność: wyzwania 

Na współczesne rozumienie wolności znacząco wpłynęła publikacja indyjskiego noblisty Amartya Sena zatytułowana Rozwój jako wolność. Tytułowy rozwój, autor rozumie jako proces poszerzania ludzkiej wolności. Takie ujęcie kontrastuje z myśleniem o rozwoju wyrażanym wartością produktu krajowego brutto. Immanentna wartość wolności, wyrażająca się w tym, że człowiek może kierować swoim życiem zgodnie z wyznaczonymi celami jest równocześnie miarą rozwoju. Jedne wolności wspierają i promują inne. Na przykład ubóstwo nie jest tylko brakiem dochodu, ale brakiem podstawowych możliwości. Bezrobocie, niskie dochody, brak dostępu do służby zdrowia czy edukacji, izolacja społeczna ograniczają szanse na rozwój i pogłębiają zniewolenie. Podobnie nierówność między kobietami i mężczyznami ogranicza przysługujące im fundamentalne prawa.

Tymczasem – jak czytamy w ostatnim raporcie Oxfamu – kobiety dominują na stanowiskach pracy nisko opłacanej, krótkoterminowej, czy też zawartej w oparciu o umowę, która nie gwarantuje w pełni zabezpieczeń socjalnych. Mężczyznom płaci się więcej za tę samą pracę, oni też częściej wykonują zawody o wyższym prestiżu i lepiej wynagradzane. Na kobiety przypada dwie trzecie godzin przepracowanych na świecie, natomiast otrzymują one jedną dziesiątą światowego dochodu. Są w posiadaniu nieco ponad 1% własności na świecie. W ciągu jednego roku dochody miliarderów wzrosły o 762 miliardy dolarów. 82% bogactwa wytworzonego na świecie w 2017 roku trafiło do 1% najbogatszych. Pieniądze te mogłyby zlikwidować ubóstwo na świecie siedem razy. W tym samym czasie kobiety wypracowały 10 bilionów dolarów dochodu w ramach nieodpłatnej pracy opiekuńczej. Podejmowane w ostatnich dekadach neoliberalne reformy w odmienny sposób wpłynęły na życie kobiet i mężczyzn. Zmniejszenie wydatków budżetowych, zwłaszcza w służbie zdrowia i edukacji, z podwójną mocą uderzyło w kobiety. Straciły pracę w tych najbardziej sfeminizowanych obszarach, z drugiej strony − szereg zadań państwa, przede wszystkim w dziedzinie zdrowia, opieki i kształcenia, spadło na rodzinę, w praktyce na kobiety. Bez wątpienia rozwój ekonomiczny zaowocował nowymi możliwościami, dostępnymi przede wszystkim dla kobiet wykształconych i zamożnych. Przyniósł jednakże wzrost na niespotykaną dotąd skalę nierówności między kobietami z różnych klas i grup społecznych. To pokazuje, że kobiety nie stanowią jednolitej grupy. Inaczej będzie rozumiała wolność bezdomna matka z Wałbrzycha, niż profesjonalistka z City. Najczęściej jednak głos tej pierwszej nie będzie słyszalny.

Z drugiej strony ciągle normy społeczne, postawy oraz wierzenia umniejszają rolę, status oraz kompetencje kobiet, nierzadko usprawiedliwiając stosowaną wobec nich przemoc. Argumenty odwołujące się do tradycji służą jako uzasadnienie dla ograniczenia możliwości samodzielnego decydowania o własnym życiu i obywatelskiej partycypacji. Po uważnej analizie okazuje się, że oficjalna interpretacja dziedzictwa kulturowego służy doraźnym, politycznym celom. Usprawiedliwia falę religijnych fundamentalizmów, które w ostatnim czasie stały się odpowiedzią na procesy globalizacji postrzegane jako zagrożenie dla tożsamości kulturowej Fundamentalizm zawsze legitymizuje sztywne definicje ról płciowych. Powrót do stabilności i świętości rodziny, tradycyjnej roli kobiety ma zatrzymać wymienione procesy. W centrum starcia między ruchami fundamentalistycznymi a ruchami na rzecz praw kobiet znajdują się prawa reprodukcyjne. Antykoncepcja i aborcja dały kobiecie możliwość podejmowania samodzielnych decyzji dotyczących własnej cielesności i planów prokreacyjnych. W konsekwencji odrywały kobiecą tożsamość od rodziny i pozwalały kobiecie funkcjonować jako samodzielnej jednostce. Małżeństwo, prokreacja czy macierzyństwo stały się kwestią wyboru, a nie darem czy obowiązkiem wobec Boga, narodu czy rodziny. Wzrost znaczenia ruchów fundamentalistycznych często oznacza utratę szeregu zdobyczy ruchu kobiecego. To w imię obrony prawa do samodzielnego decydowania o własnym życiu ostatnio tysiące kobiet w Polsce, Stanach Zjednoczonych, krajach Południowej Ameryki czy Tunezji wyszło na ulice.