Na skróty:
Przejdź bezpośrednio do treści (Alt 1)Przejdź bezpośrednio do podmenu (Alt 3)Przejdź bezpośrednio do menu głownego (Alt 2)
Wystawa: mała ojczyzna - niewidoczna nić© Goethe-Institut

Wystawa: Mała ojczyzna – niewidoczna nić

Jakie znaczenie na początku XXI wieku ma mała ojczyzna? Czy można ją utracić, a może zawsze dźwigamy ją na sobie niczym ślimak muszlę?

Próbą odpowiedzi na te pytania jest szesnaście prac studentek i studentów Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie oraz kilkorga artystów reprezentujących inne pokolenia. Wszystkie prace oraz wypowiedzi ich autorów przedstawiamy poniżej.

Kuratorem projektu „Mała ojczyzna – niewidoczna nić“ jest Zbigniew Sałaj. Artystów wysłuchał Marcin Wilk. Instalację można obejrzeć także na żywo w Goethe-Institut w Krakowie. Więcej informacji tutaj.


Weronika Hapczenko

Weronika Hapczenko© Weronika Hapczenko

Moją pracę oparłam na tekście XX-wiecznego amerykańskiego mitoznawcy, Josepha Campbella, „Bohater o 1000 twarzach“. Przedstawia on schemat podróży archetypowego bohatera, który opuszcza strefę komfortu, aby podjąć wyzwanie. Reinterpretuję ten schemat realizując w przestrzeni poszczególne etapy tej podróży i tworząc nową symbolikę.
 
Bohater opuszcza strefę komfortu, aby podjąć wyzwanie. Mentor, Nauczyciel, lub Siła Nadprzyrodzona kieruje bohatera w jego podróży. W moim przedstawieniu jest to dochodzące z oddali szczekanie psa, dające bohaterowi krótkie wskazówki co do jego celu. Bohater musi pójść do lasu, a więc podjąć wyzwanie, aby otrzymać nagrodę.


Marcin Janusz

Marcin Janusz© Marcin Janusz

Tam, skąd pochodzę, z Podkarpacia, występowało dużo gatunków roślin. W dzieciństwie chodziłem po torach i je zbierałem, żeby sprzedawać potem na skupie ziół. Robiłem też zielnik. Większość wolnego czasu spędzałem w ogrodzie. Do tej pory miejsce to jest moim azylem, ucieczką od wielkomiejskiego życia, które obecnie prowadzę.
 
W mojej pracy kora brzozy wypełniona jest kolorowymi elementami, które w połączeniu ze sobą są metaforą pierwiastka męskiego i żeńskiego. Pastelowa kolorystyka jest wyobrażeniem obrazowym zdrowotnych właściwości kory brzozy. Postument, na którym leżą obiekty, formą nawiązuje do świata roślin i grzybów.
 
Przy moim domu rodzinnym ciągle rosną brzozy. Są o wiele większe niż wtedy, kiedy byłem dzieckiem.
 


Martyna Kiełbas

Martyna Kiełbas© Martyna Kiełbas

Od dziecka przywoziłam do domu znaleziska z podróży. Zmieniałam ich przestrzeń. Dawałam nowy dom, w którym zaprzyjaźniałam ze sobą kamienie z odległych krain. Elementy natury i domowe bibeloty układały się w ołtarze. Trochę jak układanie kamieni na brzegu rzeki.
 


Jędrzej Krzyszkowski

Jędrzej Krzyszkowski© Jędrzej Krzyszkowski

Od 21 lat mieszkam w domu wybudowanym przez mojego pradziadka – miejscu pełnym różnorodności i sprzeczności wizualnych. Pradziadek był malarzem, a dziadek, inżynier, rozwiązywał wszystkie problemy techniczne, nierzadko prowizorycznie – układanie płytek, dorabianie balkonowych tralek.
 
Każde pokolenie pozostawiało po sobie przedmioty sobie współczesne. W domu jest więc teraz równocześnie: trzystuletnia szafa, PRL-owska meblościanka, stół ze szklanym blatem.
 
Wiele przedmiotów usytuowanych jest tymczasowo. „Kiedyś się to ustawi“, „Kiedyś się przyda“. Szafy stoją więc pośrodku pokoju, niektóre zastawiają drzwi i okna. Zwinięty dywan wciąż spoczywa na szafkach w kuchni, nieużywanej od śmierci dziadka.
 


Emilia Kutrzeba

Emilia KutrzebaEmilia Kutrzeba

W ostatnim czasie często się przeprowadzałam. Część rzeczy – mimo wartości emocjonalnej – zostawiałam, a nowym z kolei musiałam nadać nowe znaczenia.
 
Gdy przeczytałam książkę Marcina Wichy „Rzeczy, których nie wyrzuciłem“, zdałam sobie sprawę, że istnieją pewne przedmioty, którym ja nadaję wartość, a dla innych mogą być bezwartościowymi śmieciami.
 
W efekcie uświadomiłam sobie, że przesiaduję w graciarni.
 


Adam Łucki

Adam Łucki © Adam Łucki

Projekt nawiązuje do XIX-wiecznego zwyczaju zamawania portretów wyimaginowanych antenatów. Wykorzystanie portretu trumiennego, zasadniczo nieistniejącego w Niemczech, w obrazowaniu niemieckich baronów łaczy polskie pochodzenie autora z historią niemieckiego rodu na ziemiach obecnie odzyskanych.
 
Autor niejako wciela się w postaci z rodu Knobelsdorffów, poszukując swej tożsamości przez pryzmat wyimaginowanego pochodzenia. Uważa, że jest reinkarnacją jednego z członków tego rodu, Georga, ponieważ nie zna swoich polskich przodków z powodu rodzinnych historii repatriacyjnych i spalonych w wojennej zawierusze ksiąg metrykalnych. Dokonuje ponadto rozliczenia z przeszłością – dzieciństwem, które spędził w pałacu Knobelsdorffów w Kosierzu (niem. Cossar).
 


Karolina Łukawska

Karolina Łukawska© Karolina Łukawska

Często, gdy mówię, skąd jestem, słyszę pytanie o to, jak daleko mieszkam od obozu. W końcu postanowiłam wymierzyć tę odległość liczbą kroków. Wyszło 1196.
 
Dla mojej mamy czy młodszej siostry ta liczba byłaby zdecydowanie inna.
 
Prawda jest taka, że nie da się funkcjonować w Oświęcimiu i ciągle myśleć o tragedii, jaka tam się wydarzyła. Czasami wolałabym powiedzieć, że jestem z Krakowa, skoro tutaj mieszkam od pięciu lat.
 
No ale pochodzę z Oświęcimia. Nie mogę kłamać.
 


Władysław Matlęga

Władysław Matlęga© Władysław Matlęga

Malowanie z siebie, to znaczy malowanie według własnych przeżyć i doświadczeń życiowych.
Według wewnętrznych podszeptów i profetycznych wizji.
Według rytmu pulsującego źródła rodzinnej ziemi.
Według odświętnych radości i katastroficznych smutków.
Według moralnych i etycznych napomnień.
I wreszcie: według politycznych nieprawości, doczesnych pokus, grzechów wojny…


Justyna Molska

Justyna Molska© Justyna Molska

Heimat to częste powroty do rodzinnego domu.
 
Za każdym razem w drzwiach wita mnie cała zgraja psów. Nie potrafię policzyć, ile ich w tym momencie jest, ale mam wrażenie, że z każdym tygodniem zwierząt przybywa. Prawie każde z pomieszczeń, do którego wejdę, to przestrzeń osobista jednego z czworonogów. Przez całe dnie domagają się atencji poprzez hałaśliwe szczekanie i gryzienie. Te ich zabawy wyglądają na bardzo groźne.
 
Ale to tylko pozory.
 


Adam Nehring

Adam Nehring© Adam Nehring

Nieodłączną cechą mojej małej ojczyzny jest ustalony kodeks. Każdy dom posiada zbiór reguł, na które składają się te klarownie wyartykułowane, jak i te niejawne.
 
Heimat, moja mała ojczyzna, to miejsce, w którym jestem prawodawcą. Przestrzeganie reguł, choćby osobliwych, jest niezbędne dla okazania szacunku gospodarzom, jest także ważne dla ich poczucia bezpieczeństwa.
 
Moją pracę stanowi zestaw tabliczek informujących o zasadach poprawnego zachowania w przestrzeni ekspozycji – poszczególne tabliczki odnoszą się do konkretnych realizacji.
 


Paweł Olszewski

Paweł Olszewski© Paweł Olszewski

Formicarium z założenia przeznaczone jest do hobbystycznej hodowli mrówek. A jednak, jak się dowiedziałem, nie jest to przyjazne miejsce do życia tych małych zwierzątek. Szklany sześcian w niczym nie przypomina ich naturalnego środowiska.
 
Formicarium tak naprawdę nie jest miejscem sprzyjającym życiu, lecz obiektem.
 
Kojarzy mi się to wszystko z modernistyczną formą i deweloperką. Z założenia każdy przedział ma zostać zasiedlony przez inny gatunek mrówek.
 


Zbigniew Sałaj

Zbigniew Sałaj© Zbigniew Sałaj

Heimat w znaczeniu etnologicznym i antropologicznym jest wyrazem potrzeby orientacji przestrzennej, konkretnego terytorium, na którym zbudowana zostaje tożsamość dająca poczucie bezpieczeństwa.
 
Miejsce „łożyskowego” zadomowienia jest naturalnym przedłużeniem wcześniejszego życia w łonie matki. Daje ono pierwotne poczucie bliskości, więzi, bezpieczną przestrzeń doświadczania siebie. Stwarza ponadto strefę ochronnej subiektywności, broniąc się przed zewnętrznymi, ideologicznymi manipulacjami. Pozwala także na zbudowanie niepowtarzalnych cech osobowości.
 
W prezentowanej realizacji odnoszę się do czasu eksperymentów przeprowadzanych w okresie wczesnego dzieciństwa, kiedy podczas zabaw doświadczane gotowe przedmioty – guziki, szpulki po niciach, kartonowe opakowania – pełniły funkcje przedmiotów-zabawek. 

 


Anna Skrzypczyk

Anna Skrzypczyk© Anna Skrzypczyk

Po wejściu do „kapsuły” przenosisz się w bezpieczne miejsce, narzucasz na siebie koc, zamykasz oczy. Wchodząc w stan wyciszenia, dajesz się unieść w wędrówkę po wewnętrznych krajobrazach.
Wychowałam się w dobudówce na dzieięciopiętrowym bloku i choć mój pokój nie przekraczał 10 metrów kwadratowych, to ja i tak chowałam się do przeładowanej pluszakami szafy.
 
Ostatnio czytałam artykuł o humanitarnych rzeźniach, w których zastosowanie kojców uciskowych działa uspokajająco na krowy. Ścisk i mnie wprowadza w stan „tranquillo”.
 
Stale tęsnię do cichej i ciemnej nory.
 


Anna Smulska

Anna Smulska© Anna Smulska

Wszyscy znamy w Polsce powtarzające się na okrągło pytania o patriotyzm, dlatego ja postanowiłam zwrócić się z nimi do znajomych z Brazylii i Korei Południowej. Spytałam ich o ich pojęcie heimatu, ich patriotyzm, o to, czy można być jednocześnie patriotą i komspopolitą albo o to, co łączy obywateli jednego kraju pochodzących z różnych kultur.
 
Dla nich patriotym ma nieco inny wymiar niż dla nas, w Polsce. Wiąże się przede wszystkim z rodziną, przyjaciółmi.
 
Jeden z kolegów powiedział, że swoją narodowość ma w paszporcie i traktuje ją jako adres. Inny z kolei wyznał, że ojczyzną jest dla niego własne łóżko.
 


Dominik Stanisławski

Dominik Stanisławski© Dominik Stanisławski

Heimat to mała ojczyzna każdego artysty, każdej artystki. To pewna (określona) spuścizna, tradycja, w której wzrasta poszczególna postawa twórcza.
Artysta nie rodzi się i nie zostaje uformowany w kulturowej próżni. Heimat zatem to teren z pewną topografią, historią, gramatyką i słownikiem; zestawem chwytów, motywów, sposobów, kierunków ewolucji; zapożyczeń, klisz, kalek. Artysta urządza się więc w swoim, być może nawet nieuświadamianym, Heimacie.
 
Dwa lata temu zostałem zaproszony przez Adama Łuckiego do jego autorskiego projektu „COSSAR“. Moja rola polegała na sfotografowaniu tego projektu. Zostałem tym samym zaproszony do cudzego Heimatu.
A teraz to Adam Łucki – z fotografiami, które kiedyś dla niego wykonałem – pojawia się w moim Heimacie jako gość.
W ten sposób projekt opiera się na podwójnym ruchu zaproszenia do odwiedzin autonomicznego terenu.
 


Aleksandr Sovtysik

Aleksandr Sovtysik© Aleksandr Sovtysik

Pojęcie Heimat w moim przypadku jednoznacznie utożsamiam z Krakowem.
 
Moja praca nawiązuje do form w architekturze tego miasta. Sposób ekspozycji oraz forma pracy podkreślają mistyczny stosunek do Krakowa, często spotykany w bajkach i legendach.
 


Margerita Vladimirova

Margerita Vladimirova© Margerita Vladimirova

Na początku był japoński pawilon herbaciany. Pociągała mnie jego klarowność i czysta geometria. Chciałam wprawić formę tej klatki w ruch, zdekonstruować ją.
Użyłam cieni i światła. Rzeźba zaczęła „tańczyć“.
 
Żeby uchwycić jej wędrówkę, stworzyłam animację poklatkową. To przywołało w mojej pamięci aforyzm Kafki.
 
Na końcu dołożyłam ścieżkę dźwiękową – śpiew ptaków, który nagrałam podczas pobytu w monasterze żeńskim.
 


Jan Wołkowski-Wolski

Jan Wołkowski-Wolski© Jan Wołkowski-Wolski

Zaciekawiły mnie elementy pałacowego wystroju budynku, w którym mieści się krakowski Instytut Goethego. Dostrzegłem w nich podobieństwo do artefaktów, jakie mam w domu. Zacząłem się zastanawiać, co te pamiątki rodzinne oznaczają dzisiaj i jaka jest ich współczesna recepcja oraz nad tym, jak publiczny dyskurs bezrefleksyjnie wpisuje tę kulturę w polityczny de facto kontekst.
 


Katarzyna Wyszkowska

Katarzyna Wyszkowska© Katarzyna Wyszkowska

Punktem wyjścia były dla mnie szkolne konkursy patriotyczne.
 
Mam spore zastrzeżenia do etycznego wymiaru tych przedsięwzięć. Nie podoba mi się normatywne myślenie o historii. Narzucane są wartości i interpretacje wydarzeń historycznych. Nie wszyscy muszą je podzielać. Pewne fakty są przedstawiane w sposób zniekształcony i historycznie niepoprawny.
 
Na przykład w szkole powtarza się, że uczestnictwo w Powstaniu Warszawskim było moralnie pożądane, przedstawiając to w sposób jednowymiarowy, a więc zredukowany.
 


Konrad Żukowski

Konrad Żukowski© Konrad Żukowski

Jako mały chłopiec lubiłem obserwować jeden gatunek motyla, papillio machaon. W domu rodzinnym było ich pełno.
 
Gdy zacząłem podróżować po świecie, zauważyłem, że mogę go spotkać w innych miejscach, na przykład w Szwecji, Włoszech, Hiszpanii.
 
Przeczytałem potem, że ten gatunek motyla występuje w północnym pasie – Stanach Zjednoczonych, Europie, Japonii – czyli wszędzie tam, gdzie mógłbym odtworzyć swój dom.