Łukasz Jarosz

Nelly Sachs

So viele Worte, Gespräche. Monotones
Jonglieren mit Zahlen. Die Aufdringlichkeit von Träumen.
Wird erst Gott alles benennen, alles umringen?
Mit dem Finger nachzeichnen, von wo nach wo das Blut führt?
Zu dem sprechen, der den Zorn wie einen Ball hochschleudert?
 
So sieht also die Welt zu früher Stunde aus.
Die Welt, die man ihm zuwies, sie sieht so aus:
Stroh, im Sand festgetreten, kaltes Wasser im Eimer
für die träge, großäugige Kuh. Die Erde birst wie ein Siegel.
Der Schmerz ist ein Pfad im Labyrinth.
 

Nelly Sachs

Tyle słów, rozmów. Monotonnych
żonglowań liczbami. Natrętność snów.
Czy dopiero Bóg nazwie wszystko, otoczy?
Palcem przejedzie skąd-dokąd prowadzi krew?
Przemówi do tego, co podrzuca gniew jak piłeczkę?
 
Więc tak wygląda świat o wczesnej porze.
Tak wygląda świat, który mu wyznaczono:
słoma wdeptana w piasek, zimna woda w wiadrze
dla leniwej, wielkookiej krowy. Ziemia pęka jak pieczęć.
Ból jest ścieżką w labiryncie.