Krystyna Dąbrowska

Namen


Sommer, Zeit der Wassermelonen.
Und deine Geschichte über sie:
Kindheit, Pflegeheim
für unheilbar Kranke,
die weißen Hauben der Barmherzigen Schwestern
durch den Garten segelnd.
Dein Großvater, der Direktor des Heims,
züchtete Melonen in Frühbeeten.
Die Nonnen kamen dorthin,
um sich eine – an der Nabelschnur des Stängels
noch unreife – Frucht zu sichern,
und jede schrieb
in sorgfältigen Buchstaben
ihren Namen auf die ausgewählte Melone.
Hier hatten sie etwas Eigenes,
das sie eifersüchtig hüteten.
Die Melonen wuchsen und mit ihnen
auf der grün-gestreiften Schale
die Namen – immer größer.
Als hätten sie sich – bescheiden wie die Hauben
getragen – gelöst von den Schwestern
und lebten ein zweites Leben
saftiger Früchte,
die sich zwischen die Blätter drängten.
Manchmal platzten die Melonen.
Der Riss ging durch den Namen.
Im Innern zeigte sich
das rubinrote Fleisch.

Imiona


Lato, sezon arbuzów.
I twoja o nich opowieść:
dzieciństwo, dom opieki
dla nieuleczalnie chorych,
białe kornety szarytek
żeglujące w ogrodzie.
Twój dziadek, dyrektor domu,
hodował arbuzy w inspektach.
Przychodziły tam siostry
zaklepać sobie owoce
– jeszcze niedojrzałe
na pępowinach łodyg –
i każda pisała
starannymi literami
na wybranym arbuzie swoje imię.
Miały tu coś własnego,
czego zazdrośnie strzegły.
Arbuzy rosły, a z nimi
na zielono-pasiastej skórce
imiona, coraz większe.
Jakby się oderwały
od mniszek - pielęgniarek,
noszone przez nie skromnie jak habity,
i żyły drugim życiem
soczystych owoców,
rozpychających się wśród liści.
Czasem arbuzy pękały.
Szczelina szła przez imię.
Ukazywał się w środku
rubinowy miąższ.

(wiersz z najnowszego tomu, jeszcze nieopublikowanego)