Tomasz Różycki

Ameisen und Haie

                                                    Für A. B.

Die Ameise frisst die Larve, so will es die Natur,
dann isst ein Kind die Ameise – das zwickt leicht an der Zunge,
die Neugierde zwickt immer. Am schönen Strand von Goa
verschlingt ein Hai das Kind, doch das sieht aus der Höhe

Gott und schnappt den Hai, wie später auch die Ratte,
das Tigerweibchen und den Elefanten. Gott aber fällt
zum Fraß dem Dichter, denn der nährt sich leider
von allem, was er kriegt. Ein Monster, einem Eber ähnlich,

quillt er auf, bevor er sich entleert. Er nährt sich von Papier,
doch lasst ihn ein, und er entdeckt in eurem Bettzeug
die Spuren eurer Träume, eurer Liebe – er stiehlt alles,
was euch heilig ist, kaut alles durch und setzt davon

zartweißes Fleisch an und Rosshaar, das vergiftet ‒
man muss es nur berühren, nur zufällig streifen.

Übersetzung: Bernhard Hartmann


Mrówki i rekiny

                                                   Dla A. B.

Mrówka pożera larwę, według praw natury
a dziecko zjada mrówkę – trochę szczypie w język,
ciekawość zawsze szczypie. Dziecko połknie rekin
na rajskiej plaży Goa, lecz widzi to z góry

Bóg i złapie rekina, tak jak łapie szczura,
tygrysicę i słonia. Boga zaś poeta
pożre w swoim pokoju, on będzie niestety
żywić się wszystkim. Potwór, podobny do knura,

pęcznieje i wydala. Żywi się papierem,
lecz wpuśćcie go do domu, a znajdzie w pościeli
ukryte ślady po snach, po miłości – skradnie
to, co macie świętego, przeżuje, obrośnie

od tego białym mięsem i trującym włosiem,
wystarczy tylko dotknąć, otrzeć się przypadkiem.
 
Aus dem Band Kolonie [Kolonien], 2006