Na skróty:

Przejdź bezpośrednio do treści (Alt 1) Przejdź bezpośrednio do menu głownego (Alt 2)

Berlinale 2020
Refreny Holland: natura, totalitaryzm i niejednoznaczność

Kadr z filmu „Szarlatan“
Kadr z filmu „Szarlatan“ | Foto (fragment) © Marlene Film Production

„Świat jest skomplikowany, a uproszczenie to po prostu kłamstwo“ – mówi Agnieszka Holland po światowej premierze „Szarlatana” na Berlinale. To film o skomplikowanym człowieku, który zapomniał, że w państwie totalitarnym nikt nie może wychodzić poza ramy systemu.
 

Michał A. Zieliński

W poststalinowskiej Czechosłowacji Jan Mikolášek zajmuje się diagnozowaniem chorób, oglądając próbki moczu swoich „pacjentów“ i przepisując im zioła. Jest w tym zaskakująco skuteczny, dlatego przed jego domem ustawiają się kilkusetmetrowe kolejki chorych szukających pomocy. Leczenie to jego pasja i obsesja. Jest gotów pomagać nazistom, a potem stalinowcom, byle tylko robić to, co dla niego najważniejsze. Nie ma się za cudotwórcę, ale za wykwalifikowanego zielarza. Nie wykonuje żadnych „magicznych“ rytuałów i odsyła chorych do lekarzy, kiedy nie może im pomóc. Jednak rząd dusz w państwie totalitarnym może sprawować tylko partia. I kiedy Mikolášek traci jednego z ważnych protektorów, władza postanawia go zniszczyć.

Ale to nie jest tak oczywista historia. Z każdą kolejną sceną postać staje się coraz bardziej niejednoznaczna, zaskakuje jej życie intymne i traumy z młodości. Może nawet staje się antybohaterem? Tuż po festiwalu w Gdyni i pracy nad nagrodzonym na nim obrazie Obywatel Jones o brytyjskim dziennikarzu, który ujawnia głód na Ukrainie sprowadzony przez Stalina (muzykę do obu filmów stworzył Antoni Komasa-Łazarkiewicz), Holland wraca do kina historycznego. W jej opinii „z dystansu lepiej da się pewne rzeczy dostrzec. Teraźniejszość zmienia się tak szybko, że nie sposób jej uchwycić“. I dodaje, że „historia nigdy się nie kończy, bo wpływa na teraźniejszość“.
 

Trailer filmu „Szarlatan“

W Szarlatanie występują trzy refreny, które pojawiają się również w innych XXI-wiecznych filmach reżyserki. Pierwszy to niejednoznaczność. Mikolášek jest równie niejednoznaczny jak pracujący w kanałach Socha, ratujący Żydów w filmie W ciemności. „Świat jest skomplikowany, uproszczenie to po prostu kłamstwo“ – stwierdza reżyserka. Drugi element, który powraca w Szarlatanie, to związki człowieka z naturą. Podobne były przecież wspomniane relacje w Pokocie i w filmie Julia wraca do domu. Mikolášek mówi w jednej ze scen, że walczy z chorobami „bronią natury“, jest jej pośrednikiem. W innej zaś – kładzie się na upiornym więziennym spacerniaku, by podziwiać w samotności mlecz. Trzeci refren to: człowiek kontra totalitaryzm. Dopiero co zabrzmiał w Obywatelu Jonesie.

Szarlatan jest filmem poprawnym, a na doświadczenie reżyserkie Holland wskazuje na przykład konstrukcja obrazu. Jednak nie wywołał on na Berlinale zbyt gorących komentarzy. Być może próba ukazania przez twórczynię uwarunkowań politycznych i społecznych nieco przysłoniła emocje głównych bohaterów? Grze aktorskiej nic zarzucić nie można, ale nie jest to film tak poruszający, jak można by od niego oczekiwać.

Główną rolę gra Ivan Trojan, a Mikoláška z młodości... jego syn Josef Trojan. Ojciec zaklinał się na konferencji prasowej, że syn uczestniczył w castingu bez jego wiedzy. Zarówno Trojan, jak i Holland nie boją się zabierać głosu w sprawach politycznych. Na pytania dziennikarzy aktor odpowiadał ubrany w koszulkę z Vaclavem Havlem. A słowacki aktor Juraj Loj – niezwykle urodziwy, co ma znaczenie w tym filmie – przypomniał o niedzielnych wyborach na Słowacji. „Ludzie mogą nie interesować się polityką, ale ona interesuje się nimi“ – skomentowała Holland.