Sztuka tatuażu w Niemczech Poczuć wolność na własnej skórze

Natascha Stellmach, Agent Provocateur: Hannah trägt Varookamcsalt (2012)
Natascha Stellmach, Agent Provocateur: Hannah wearing Varookamcsalt (2012) | Foto (fragment): © Natascha Stellmach, Galerie Wagner + Partner

Przez długi czas tatuaż oznaczał stygmat, dziś jest wyrazem indywidualizmu i modnym dodatkiem. W Niemczech w ostatnich latach powstała urozmaicona scena tatuażu, a środowisko artystyczne przestało traktować ją z rezerwą. 

„Rzemiosło, jakim jest tatuaż, to tak naprawdę coś o wiele zbyt pięknego, by postrzegać je jako usługę“, mówi Valentin Hirsch, jeden z najbardziej renomowanych tatuatorów w Niemczech. Hirsch specjalizuje się w motywach zwierzęcych i wzorach geometrycznych, posiadających walor artystyczny, co pozwala zorientować się, że ma wykształcenie w dziedzinie klasycznej grafiki warsztatowej. Wybór profesji tatuatora był dla urodzonego w 1978 r. Hirscha oczywistością – „tworząc akwafortę także trzeba coś zniszczyć, by powstało coś nowego“ – a jednocześnie pokusą. Tatuaż jest dla Hirscha czymś o wiele bardziej indywidualnym niż grafika, czymś, co musi od razu zadziałać, ponieważ ludzka skóra to nie kartka papieru. Swoją pracę postrzega jako wyjątkową formę komunikacji – „potrzebuję inspiracji od klientów“. Tę bliską, opartą na zaufaniu relację między artystą i klientem Hirsch postrzega z jednej strony jako wzbogacenie i urozmaicenie swoich środków przekazu, z drugiej zaś jako artystyczny dylemat tatuatora. 

Część życia codziennego

  • Valentin Hirsch przy pracy Foto (fragment): © Valentin Hirsch, Foto: Ludwig Hörner
    Valentin Hirsch przy pracy
  • Motyw zwierzęcy, autor: Valentin Hirsch Foto (fragment): © Valentin Hirsch
    Motyw zwierzęcy, autor: Valentin Hirsch
  • Motyw zwierzęcy, autor: Valentin Hirsch Foto (fragment): © Valentin Hirsch
    Motyw zwierzęcy, autor: Valentin Hirsch
  • Motyw zwierzęcy, autor: Valentin Hirsch Foto (fragment): © Valentin Hirsch
    Motyw zwierzęcy, autor: Valentin Hirsch
Valentin Hirsch należy do pokolenia, dla którego tatuaż stał się nieodłączną częścią kultury i życia codziennego. Jeszcze w latach 80. tatuaże oznaczały stygmat przestępczości i marginalizacji społecznej – nosili je prawie wyłącznie marynarze, więźniowie czy przedstawiciele świata przestępczego, aby zamanifestować lojalność albo przynależność do grupy. Natomiast w latach 80. tatuaże stały się modne, a dziś istnieje w Berlinie różnorodna i często niezwykle kreatywna scena tatuażu. Tatuaż jest obecnie postrzegany jako modny dodatek i wyraz osobowości, akceptowany przez niemal wszystkie warstwy społeczne, co dobrze widać na różnych wystawach muzealnych (np. na ekspozycji w Muzeum Sztuki i Rzemiosła w Hamburgu w roku 2015). Zacierają się także granice między tatuażem a sztuką – Hirsch, z wykształcenia grafik, rozpoczyna pracę w nowej dziedzinie, mając za sobą wieloletnie doświadczenie artystyczne, z kolei artyści sztuk plastycznych na nowo odkrywają symboliczne znaczenie tatuażu. 

Obrażanie jako lekarstwo

  • Natascha Stellmach (po lewej str.) podczas performansu The Letting Go w Muzeum Sztuki i Rzemiosła w Hamburgu (2015) Foto (fragment): © Studio Stellmach
    Natascha Stellmach (po lewej str.) podczas performansu The Letting Go w Muzeum Sztuki i Rzemiosła w Hamburgu (2015)
  • Natascha Stellmach, dzień 1, Frauke's Letting Go (2015) Foto (fragment) © Natascha Stellmach, Galerie Wagner + Partner
    Natascha Stellmach, dzień 1, Frauke's Letting Go (2015)
  • Natascha Stellmach, dzień 2, Markus's Letting Go (2015) Foto (fragment): © Natascha Stellmach, Galerie Wagner + Partner
    Natascha Stellmach, dzień 2, Markus's Letting Go (2015)
  • Natascha Stellmach: Culpa Foto (fragment): © Natascha Stellmach, Galerie Wagner + Partner
    Natascha Stellmach: Culpa
  • Natascha Stellmach, Agent Provocateur: Hannah trägt Varookamcsalt, Süden der USA (2012) Foto (fragment): © Natascha Stellmach, mit Genehmigung von Galerie Wagner + Partner
    Natascha Stellmach, Agent Provocateur: Hannah trägt Varookamcsalt, Süden der USA (2012)
W przypadku Nataschy Stellmach, urodzonej w 1970 r. australijskiej artystki mieszkającej w Niemczech, droga do tatuażu wiodła przez sztukę wykorzystującą pismo. Podczas międzynarodowej wystawy sztuki Documenta 2012 pisała kolorowymi farbkami na skórze odwiedzających obraźliwe komentarze, które wcześniej były skierowane do niej samej w związku z innym projektem artystycznym. Od 2013 r. pracuje nad projektem Letting Go, w ramach którego wspólnie z uczestnikami najpierw szuka słowa, które ma dla nich szczególne znaczenie. Następnie tatuuje ten wyraz bez atramentu, umieszczając litery na skórze w taki sposób, że są one utworzone z krwi danej osoby, a po kilku dniach albo tygodniach same znikają. Projekt Stellmach przypomina sesję terapeutyczną, którą można dosłownie odczuć na własnej skórze. Tatuaż jest dla niej nie tyle celem samym w sobie, co środkiem wyrazu – „lubię pracować z ciałem, bo to pozwala na wyjątkową intymność, prawie jak na spowiedzi“. Rozmawia z ludźmi o ich głęboko ukrytych lękach i o sposobach radzenia sobie z nimi. „Ja skupiam się na przemijaniu, na znikaniu, co jest przeciwieństwem prawdziwego tatuażu“. Ale zanim coś zniknie lub będzie mogło zostać wyleczone, musi najpierw powstać i dać się odczuć. Nataschy Stellmach zależy na tym, by jej studio stanowiło bezpieczną przestrzeń nawet podczas wykonywania tatuażu w ramach publicznego pokazu. Za każdym razem stwierdza, że nawet widzowie, którzy nie chcą nic sobie wytatuować, przyglądają się z fascynacją – „To, co robimy z naszym ciałem jest jednym z kluczowych zagadnień dotyczących ludzkości“.

Stygmat i sztuka

  • Horst Heinrich Streckenbach tatuuje na ciele Timma Ulricha tarczę strzelniczą (1974) Foto (fragment): © Timm Ulrichs, Foto: Volker Warning
    Horst Heinrich Streckenbach tatuuje na ciele Timma Ulricha tarczę strzelniczą (1974)
  • „The End“ na prawej powiece Timma Ulricha (1981) Foto (fragment): © Timm Ulrichs, Foto: Ludwig Hörner
    „The End“ na prawej powiece Timma Ulricha (1981)

Dziś także artyści są pod wrażeniem dokonywanych przez niektórych ludzi modyfikacji własnego ciała oraz głębokiej przemiany, jaką przeszedł tatuaż na przestrzeni dekad – od stygmatu do modnego wyrazu swojej osobowości. Tatuaż to wciąż przede wszystkim oznaka lojalności i przynależności do grupy, ozdoba ciała i ukryty wyróżnik – jednak spotykany już nie tylko wśród ludzi z marginesu społecznego. Choć w twórczości pionierów sztuki ciała to właśnie stygmat był jednym z głównych motywów.

Legendarna stała się podwiązka, którą artystka wizualna i performerka Valie Export w roku 1970 wytatuowała sobie na lewym udzie jako protest przeciw fetyszyzacji kobiet. W 1974 r. mający wtedy 34 lata „artysta totalny“ Timm Ulrichs (ur. 1940) pokazał wytatuowaną nad swoim sercem tarczę strzelniczą, aby zademonstrować swoją bezbronność wobec strzał losu oraz pogardy mieszczańskiego społeczeństwa – „Jeśli artysta chce pracować ze swoim ciałem“, mówi dziś Ulrichs, „to siłą rzeczy musi zainteresować się tatuażem“. W latach 60. biczował się przed publicznością, natomiast jego pierwszy tatuaż mógł być jedynie ćwiczeniem rozluźniającym. „Ten wzór był raczej wyryty na ciele niż wytatuowany“, wspomina Ulrichs, „natomiast tatuatora, byłego żołnierza Legii Cudzoziemskiej, znalazł dla mnie Goethe-Institut“.

Ulrichs stał się sławny w 1981 r., kiedy wytatuował sobie słowa „The End“ na prawej powiece, co sprawiało, że każde mrugnięcie oka stawało się motywem vanitas, oznaką własnego przemijania. Ulrichs wykorzystywał społeczną stygmatyzację tatuażu, by pokazać siebie jako naznaczonego, zresztą posuwał się nawet dalej. W roku 2005 oświadczył, że jest marką stworzoną przez siebie samego – od tego czasu na jego lewej łydce widnieje logo „© by Timm Ulrichs“. 

Tatuaż, moda i marka

  • Chaim Machlev: Dots to lines Foto (fragment): © Dots to lines/Chaim Machlev
    Chaim Machlev: Dots to lines
  • Chaim Machlev: Dots to lines Foto (fragment): © Dots to lines/Chaim Machlev
    Chaim Machlev: Dots to lines
  • Chaim Machlev: Dots to lines Foto (fragmant): © Dots to lines/Chaim Machlev
    Chaim Machlev: Dots to lines

Zdrowa świadomość wartości marki charakteryzuje także prosperującą scenę tatuażu w Niemczech. W obliczu ogromnej liczby tatuatorów, posiadających swoje strony na Facebooku i Instagramie, każdy artysta, by przetrwać na rynku, musi wyróżniać się indywidualnym stylem. Czasami warto też mieć dobrą historię do opowiadania. Na przykład Chaim Machlev mówi o tym, że jego pierwszy tatuaż był dla niego jak przebudzenie – spędził pięć dni na pustyni, zrezygnował z dotychczasowej pracy, sprzedał wszystko, co posiadał i przeprowadził się z Tel Awiwu do Berlina, by tam zacząć nowe życie jako artysta tatuażu. Machlev, ur. 1981, znany jest głównie z abstrakcyjnych motywów, jak np. dwie przeplatające się ze sobą linie, ciągnące się od karku aż do stóp. Popularne są także tworzone przez niego „pary“, czyli linie, wzory i ornamenty, które umieszcza na obu rękach albo dwóch odrębnych ciałach, łącząc je w jedną całość.

Simone Pfaff i Volko Merschky, ur. 1973 i 1965, stworzyli swój własny undergroundowy styl, trash polka, w sposób wirtuozerski bawiąc się mrocznym wizerunkiem tatuażu. Ich motywy często przedstawiają trupie czaszki, zazwyczaj są duże, splecione ze sobą i pokrywają całe ciało. Występująca miejscami, oszczędnie używana czerwień służy jako kolor ostrzegawczy, kontrastując z resztą tatuażu, wyłącznie w kolorze czarnym, często zawierającą grafikę i litery. Gdy 15 lat temu stworzyli styl trash polka, był on w Niemczech czymś absolutnie niezwykłym, podobnie jak ich ówczesna zasada, według której klient nie miał prawa głosu przy wyborze wzoru tatuażu. Także dziś motyw vanitas i przemijalność ciała to główne motywy ich grafik – styl trash polka sprawia, że nieustannie towarzyszy nam śmierć. 

Nadaje się do muzeum

  • Volker Merschky i Simone Pfaff Foto (fragment): © Simone Pfaff, Volker Merschky
    Volker Merschky i Simone Pfaff


  • Simone Pfaff, Volker Merschky: Trash Polka Foto (fragment): © Trash Polka
    Simone Pfaff, Volker Merschky: Trash Polka
  • Simone Pfaff, Volker Merschky: Death Polka - Wystawa w Muzeum Sztuki Współczesnej Macro w Rzymie (2016) Foto (fragment): © Simone Pfaff, Volker Merschky
    Simone Pfaff, Volker Merschky: Death Polka - Wystawa w Muzeum Sztuki Współczesnej Macro w Rzymie (2016)
  • Simone Pfaff, Volker Merschky: Trash Polka Foto (fragment): © Trash Polka
    Simone Pfaff, Volker Merschky: Trash Polka
Na przykładzie duetu Pfaff/Merschky dobrze widać, jak powstają i zyskują popularność style tatuażu w subkulturach młodzieżowych i nie tylko; eksperymentalni artyści tatuażu tacy jak Valentin Hirsch czy Chaim Machlev za sprawą nawiązań do historii sztuki weszli już do mieszczańskiego głównego nurtu, a styl trash polka można oglądać na wystawach. Także klasyczne rzemiosło tatuażu, a więc serca przebite strzałą, jaskrawy kontrast barw i melancholia marynarzy, jeszcze nie zniknęło w Niemczech całkowicie. Ale żeby je znaleźć, trzeba dobrze poszukać, a niedługo może będzie już do obejrzenia wyłącznie w muzeum – w roku 1975 Timm Ulrichs wydał publikację zawierającą klasyczne motywy kiczowatego tatuażu w formie sitodruków. W ten sposób stworzył swoje dzieło pop-artu. Dziś zapewne cały gatunek, jakim jest tatuaż w Niemczech, nadaje się do pokazania w muzeum.