Na skróty:

Przejdź bezpośrednio do treści (Alt 1)Przejdź bezpośrednio do podmenu (Alt 3)Przejdź bezpośrednio do menu głownego (Alt 2)

Edukacja cyfrowa
Wszyscy jesteśmy dziećmi cyfryzacji, czyli Digital Kids

@ Goethe-Institut w Warszawie

A co jeśli dziecko zapyta o konkretną funkcję cyfrowych zabaw? Jak zbudować czujnik światła z pomocą Calliope? Jak włączyć serwomechanizm w Lego? Jak udekorować pokój w Simsach? 

Inez Okulska

Opolszczyzna, wokół bory, lasy, park krajobrazowy i biblioteka. Gmina Murów ma trochę ponad 5 tysięcy mieszkańców, z czego 1000 to aktywni czytelnicy. Biblioteka organizuje wydarzenia związane z książką, takie jak wieczory autorskie czy spotkania dyskusyjnego klubu książki w pobliskim ogrodzie botanicznym. Ale są też kajaki dla seniorów, operetka, dzień szpilek dla pań, wyjazd do źródeł, spotkanie z medycyną niekonwencjonalną, zajęcia z programowania czy spis powszechny. Kierowniczka Halina Lubacz do listy marzeń dorzuca jeszcze jednym tchem spotkanie z Olgą Tokarczuk i warsztaty z profesjonalnego brafittingu. Trudno nie odnieść wrażenia, że ta instytucja rzeczywiście wychowuje, kształtuje, doradza, jest autorytetem w sprawach duchowych, lokalnych, życiowych. – Znamy tu każdego do dziesiątego pokolenia wstecz – żartuje, ale rzeczywiście kapitał społeczny oparty na wzajemnej współpracy i zaufaniu jest ogromny. Również w zakresie cyfryzacji: młodzież może korzystać z tabletów czy laptopów w wolnym dostępie, ale pomaga skonfigurować potrzebne aplikacje, bo „przecież oni są w tym sto razy lepsi od nas, dorosłych”. 

Halina organizuje, zaprasza, uczestniczy w projektach też między innymi po to, by iść do przodu, bo, jak twierdzi, jest wręcz uzależniona od samorozwoju. I najwyraźniej z powodzeniem, bo choć sama dorastała u stóp Gór Sowich, w czasach całkowicie analogowych, dziś korzysta z internetowego konta, cyfrowych dokumentów, chatów. Nawet ubiera się zgodnie z prognozą pogody w aplikacji AccuWeather. Cyfrowe wykluczenie wsi, gdzie „nie ma nic poza lasami”? Potrzeba najwyraźniej napędza rozwój: „Takie miejsce jak Murów wymusza aktywność sieciową. Zakupy zamawiam przez Internet, również spożywcze, w Sieci oglądam koncerty, wystawy i spektakle. Z naszymi użytkownikami też kontaktuję się przez komunikatory, na WhatsAppie piszę z wójtem, sekretarz gminy, dyrektorami szkół, przedszkoli i pisarzami. Detoks w weekend. Wtedy znikam w górach”. 

– Ha! Zobacz, co do nas właśnie przyszło! – Ewelina robi zdjęcie książkom o youtuberach i programowaniu, i wysyła MMS-em swojej 13-letniej córce. Wie, że Oliwii się spodoba, ale sama też się cieszy. Od niedawna 38-letnia animatorka kultury ze Słupska bardzo intensywnie podbija obce jej dotąd terytorium mediów społecznościowych, gier i kodowania, więc chętnie chwyta też książki z tej dziedziny. Choć najważniejsza jest praktyka – wraz z córką włączają kolejne aplikacje i uczą się ich obsługi, razem też grają. Obejrzały również webinar o programowaniu mikrokontrolerów Calliope – Oliwia chciałaby kiedyś dostać taki zestaw na własność. – Mamy wspólne podejście, wspólny temat – głos Eweliny zdradza, jak bardzo cieszy się z tej więzi. Nie dość, że wartościowo spędza czas z własnym dzieckiem, to jeszcze buduje własny autorytet eksperta. 

Lądowisko Kultury w Redzikowie, czyli filia Centrum Kultury i Biblioteki Publicznej w Słupsku, podobnie jak Gminna Biblioteka w Murowie uczestniczą w projekcie „Digital Kids” organizowanym przez Goethe-Institut w Warszawie. 

Łącznie tylko sześć placówek z całej Polski spośród aż 114 aplikujących zostało wybranych do projektu: oprócz Murowa i Słupska także Mediateka w Kozienicach (filia Biblioteki Publicznej), Filia nr 2 Biblioteki Publicznej w Gnieźnie, Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Olsztynie i Książnica Pomorska im. St. Staszica w Szczecinie. Eksperci z Goethe-Institut w Warszawie mieli naprawdę niełatwy wybór, jednak udało im się zwrócić uwagę na jednostki o wyjątkowym potencjale. 
 @ Goethe-Institut w Warszawie Celem projektu jest stworzenie Cyfrowych Placów Zabaw na terenie placówek. Biblioteki uczestniczące otrzymują ze strony Goethe-Institut wsparcie finansowe a przede wszystkim merytoryczne. Cyfrowe place zabaw łączy identyfikacja wizualna (specjalnie zaprojektowane elementy przestrzeni, które można zaaranżować w takim pomieszczeniu) oraz wspólny zakres tematyczny. Nie ma natomiast odgórnie narzuconych narzędzi czy programów, którymi biblioteka musi się posługiwać od A do Z. Pomysłodawca projektu Markus Kedziora i jego koordynator Piotr Szyposzyński zgodnie podkreślają, że celem projektu jest ukazanie niemieckiej perspektywy w kontekście pedagogiki medialnej; odpowiedź na pytanie, jak można inicjować edukację i rozwój dzieci w tym zakresie bez narzucania sztywnych schematów realizacji. Nie chodzi o to – podobnie jak w wychowywaniu dzieci – by wszyscy dostali jednakowe kredki i te same zadania, lecz by w ramach założonego obszaru podążać za potrzebami i możliwościami danej jednostki. Goethe-Institut zaproponował więc do wyboru szeroki zestaw sprzętów (laptopy, iPady, konsole NINTENDO wraz z akcesoriami, zestawy mikrokontrolerów Calliope mini, programowalne klocki Lego Brainstorm, roboty Ozobot, klocki Gravitrax XXL) oraz listę aplikacji, gier i programów rekomendowanych przez jury prestiżowej nagrody TOMMI. Kuratorką projektu „Digital Kids” w zakresie treści cyfrowych jest Astrid Meckl, pedagog medialny z wieloletnim doświadczeniem. Sprzęty i treści mają być oferowane w wolnym dostępie, tak samo jak książki, ale też podczas organizowanych wydarzeń, takich jak warsztaty czy webinary.   

Ten projekt tak naprawdę skierowany jest nie tylko do dzieci i młodzieży, ale także do ich rodziców, opiekunów, nauczycieli – tytułowe „Kids” przypomina nam, że wszyscy jesteśmy dziećmi tej rewolucji. Bo przewodnika po cyfrowym świecie potrzebujemy wszyscy po równo. Młodzież często świetnie obsługuje tablety czy smartfony, umie za ich pomocą komunikować, grać, oglądać video, ale już niekoniecznie łączy je z książką czy kulturą. A jedną z ambicji bibliotek uczestniczących jest właśnie połączenie naturalnego zainteresowania mediami cyfrowymi z promocją czytelnictwa i kultury, na przykład za pośrednictwem książek interaktywnych. Ale też dzisiejsi rodzice, sami zbyt szybko skonfrontowani z cyfryzacją, często budowali swoją  wiedzę w biegu, w doraźnej praktyce, bez spójnego planu i szerszego oglądu. To z kolei prowadziło do stereotypów i uprzedzeń. Dlatego oprócz dostępu do sprzętu i cyfrowych treści projekt oferuje też szereg wydarzeń edukacyjnych z zakresu pedagogiki medialnej, skierowanych do dorosłych. 

Markus Kedziora podkreśla, że rodzice i dzieci wspólnie powinni odkrywać media cyfrowe, aby odczarować mityczną opozycję „złego ekranu” i „jedynie słusznej książki”. To współistnienie cyfrowego placu zabaw akurat w przestrzeni bibliotek ma więc wymiar pragmatyczny – biblioteka nierzadko jest jednym z najważniejszych punktów na mapie lokalnej rozrywki, punktem spotkań, łatwo więc może stać się tubą ważnych treści. Oferowanie cyfrowej zabawy w czytelni ma ją legitymizować w oczach rodziców, pokazać, że zamiast się bać, negować i zakazywać, wystarczy „wroga” poznać, przygarnąć, oswoić. 

Dotychczas bibliotekarki były skarbnicą wiedzy raczej wyłącznie w swojej dziedzinie. Można było mgliście określić oczekiwania czytelnicze i otrzymać konkretne rekomendacje książek. A co jeśli dziecko zapyta o konkretną funkcję cyfrowych zabaw? Jak zbudować czujnik światła z pomocą Calliope? Jak włączyć serwomechanizm w Lego? Jak udekorować pokój w Simsach? – Po nocach będę testować, ale się nauczę – deklaruje Ewelina, a ja oczyma wyobraźni już dostrzegam szacunek na twarzach młodych czytelników. Szacunek, który ma sporą szansę sprawić, że gdy ta sama pani zarekomenduje ciekawą literaturę z tematyki 2.0, to dziecko, choć przyszło pograć, równie chętnie wyjdzie z książką. Można też zorganizować warsztaty z użyciem nowego sprzętu i wspólnie poznawać jego funkcje. Może dzieci podpowiedzą coś prowadzącemu?

Tak czy inaczej, jak radzi Halina Lubacz, „z młodzieżą trzeba trzymać sztamę”. Również tę cyfrową, skoro wszyscy jesteśmy digital kids.